Exclusive
20
min

Podzielone rodziny ukraińskich migrantów: badanie postaw

Gdzie w Europie jest najwięcej ukraińskich uchodźców i dlaczego przenoszą się z jednego kraju do drugiego? Dlaczego ci, którzy mają pracę w nowym miejscu i nieźle się tam zintegrowali, nadal chcą wrócić? I dlaczego ci, którzy nie są w stanie żyć własnym życiem w nowym kraju, nadal planują swoją przyszłość za granicą? Sestry wraz z socjologami przyjrzały się postawom i nastrojom wśród ukraińskich uchodźców

Maria Syrczyna

Połowa ukraińskich uchodźców w UE to kobiety, kolejne 33% to dzieci. Fot: Marcin Nowak/REPORTER

No items found.

Zostań naszym Patronem

Dołącz do nas i razem opowiemy światu inspirujące historie. Nawet mały wkład się liczy.

Dołącz

Ukraińcy w Europie: gdzie łatwiej przetrwać

Według najnowszych danych Eurostatu ponad 4,3 mln Ukraińców posiada obecnie status tymczasowej ochrony w UE. Głównymi krajami, które przyjęły ukraińskich uchodźców, są Niemcy (1,27 mln), Polska (951 560) i Czechy (381 190). Jednocześnie istnieją kraje, z których Ukraińcy masowo wyjeżdżają (na przykład Włochy, które w ubiegłym roku opuściło 18 125 osób z powodu trudności biurokratycznych, co stanowi 11,2% całkowitej liczby ukraińskich uchodźców we Włoszech) lub z których przenoszą się do innych krajów (ponad 350 000 Ukraińców wyemigrowało z Polski do Niemiec).

Jakie były główne powody, dla których uchodźcy decydowali się przenosić z Polski do Niemiec?

W badaniu przeprowadzonym przez Platformę Migracyjną EWL i Centrum Studiów Wschodnioeuropejskich Uniwersytetu Warszawskiego, rzeczniczka EWL Margarita Sitnik poinformowała, że prawie 59% ukraińskich uchodźców spośród tych, którzy nie pracowali w Polsce i nie mogli tu znaleźć pracy, przeniosło się do Niemiec. W Niemczech co trzecia z tych osób ma już pracę.

Główne powody przeprowadzki to:

1. dla uchodźców z Ukrainy świadczenia socjalne są w Niemczech bardziej atrakcyjne;

2. odwiedzają przyjaciół i znajomych w Niemczech;

3. po opłaceniu wszystkich wydatków związanych z pobytem w Niemczech pozostaje więcej pieniędzy niż w Polsce;

4. w Niemczech udało się znaleźć pracę z wyższą pensją niż w Polsce.

Dla uchodźców z Ukrainy świadczenia socjalne są w Niemczech bardziej atrakcyjne. Zdjęcie: Shutterstock

– Początkowo ludzie przyjeżdżali do Polski, ponieważ większość z nich miała tu jakieś więzi społeczne, było blisko, rozumieli język i kulturę – wyjaśnia Switłana Szewczenko, doktorka socjologii, starsza badaczka w Instytucie Socjologii Narodowej Akademii Nauk Ukrainy. – A potem zaczęli sprawdzać, czy można znaleźć pracę w Polsce, czy też łatwiej jest to zrobić w innych krajach. I okazało się, że dla wielu osób w Polsce było to bardzo trudne, a niektórym się nie udało.

Jeśli mówimy o kobietach z dziećmi – bo to one stanowią zdecydowaną większość ukraińskich uchodźców – to w Polsce muszą ciężko pracować, by opłacić mieszkanie, jednocześnie wychowując dzieci. Dla siebie zostaje im niewiele pieniędzy. W przypadku wielu z nich poziom życia jest znacznie gorszy niż w Ukrainie. W Niemczech Ukrainki mogą liczyć na większe wsparcie społeczne, co jest poważną zaletą.

Czy wrócą do Ukrainy?

– Jakiekolwiek prognozy dotyczące odsetka tych, którzy teraz wrócą, nie mają sensu, ponieważ większość ludzi żyje w niepewności – kontynuuje Sawczenko. – Są to głównie rodziny, w których mąż również wyjechał, lub kobiety, które się rozwiodły, lub te, które nie mają dokąd wrócić, ponieważ ich dom znajduje się na okupowanym terytorium itp. Również nastoletni i poborowi chłopcy raczej nie wrócą w najbliższej przyszłości.

Maria Syrczyna: – Na podstawie doświadczeń z poprzednich wojen, zwłaszcza II wojny światowej, niektórzy socjologowie twierdzą, że około połowa tych, którzy wyjechali, wraca.

Switłana Sawczenko: – Nie odwoływałbym się do doświadczeń poprzednich wojen. Specyfika obecnej migracji Ukraińców polega na tym, że większość rodzin jest podzielona. Mężczyźni są w Ukrainie, kobiety, z dziećmi lub bez, są za granicą i chcą wrócić.

Wiele kobiet zdecydowało się porzucić własne życie i żyć dla dobra swoich dzieci. I nie planują własnego życia, ale życie swoich synów i córek

Ponadto kobiety te często nie mają tutaj nie tylko swoich mężów, ale także dziadków – wszystkich tych, którzy pomagali im przy dzieciach w Ukrainie. I dlatego mogą polegać wyłącznie na sobie. A to bardzo trudne.

Co motywuje Ukraińców do powrotu do domu

Dane EWL

Jewhenija Błyzniuk, socjolożka, założycielka i dyrektorka firmy badawczej Gradus Research, zgadza się z opinią, że Ukraińcy za granicą generalnie nie są skłonni do tworzenia jasnych planów powrotu do kraju.

– Zgodnie z wynikami dużego badania migracyjnego przeprowadzonego przez naszą firmę, 62% Ukraińców nie może udzielić precyzyjnej odpowiedzi na pytanie dotyczące swojego powrotu – mówi socjolożka. – Niemniej 55% respondentów zamierza wrócić. Odsetek takich osób jest najwyższy wśród tych, które pracują zdalnie dla ukraińskich firm (70%) lub są tymczasowo bezrobotne (68%).

Dostępność lub brak zatrudnienia w Ukrainie ma znaczący wpływ na sposób, w jaki ukraińscy migranci przystosowują się do życia w kraju przyjmującym.

Respondenci, którzy utrzymują kontakty zawodowe w Ukrainie lub doświadczają trudności w znalezieniu pracy za granicą, bardziej chcą wrócić do ojczyzny

Kiedy w marcu 2024 r. wraz z EUAA (Agencją Unii Europejskiej ds. Azylu) i OECD (Organizacją Współpracy Gospodarczej i Rozwoju) przeprowadziliśmy badanie zamiarów migracyjnych Ukraińców, okazało się, że 69% respondentów (stan na luty 2024 r.) nie zmieniło miejsca stałego zamieszkania od początku inwazji, zaś 23% zmieniło je, ale już wrócili do poprzedniego.

Jeśli chodzi o Ukraińców, którzy rozważają relokację, w maju 2024 r. było takich 41%. Jednak ten odsetek odnosi się tylko do prawdopodobieństwa, a nie pewności, że coś podobnego nastąpi. Na decyzję o wyemigrowaniu znaczący wpływ mają takie czynniki jak zagrożenie życia i zdrowia – zarówno własnego, jak bliskich (76%) – możliwa okupacja rodzinnego regionu (72%), brak lub utrata mieszkania (63%) itp. Z kolei najczęstszymi czynnikami zniechęcającymi do relokacji są: brak pieniędzy na przeprowadzkę (41%), zobowiązania społeczne w Ukrainie (34%) oraz brak stabilnej pracy i dochodów w pożądanym kraju relokacji (29%).

Jeśli chodzi o respondentów, którzy planują pozostać w krajach tymczasowego zamieszkania, to nie są to ostateczne decyzje, ale raczej tymczasowe zamiary, które mogą ulec zmianie pod wpływem czynników zewnętrznych.

Dlaczego ludzie chcą wracać?

Jewhenija Błyzniuk: – Wśród racjonalnych powodów dominuje chęć posiadania stabilnej pracy w swojej specjalności. Na przykład kiedy przeprowadziliśmy badanie wpływu procesów migracyjnych na biznes w 2023 r., stwierdziliśmy, że obszary działalności Ukraińców uległy zmianie: przed inwazją większość zatrudnionych respondentów zajmowała się edukacją i szkoleniami, inżynierią, nauką, technologią, ekonomią i finansami, komunikacją itp. Po inwazji okazało się, że ci, którzy znaleźli pracę za granicą, byli zatrudnieni głównie na budowach (14%) lub sprzątali (10%).

Różnice kulturowe i językowe też mogą być wymieniane jako racjonalne powody powrotów: 46% respondentów posługuje się językiem angielskim na poziomie podstawowym lub poniżej średniej, co może być wystarczające do codziennej komunikacji, ale już nie do pracy. Oczywiście trudności językowe nie ograniczają się do krajów anglojęzycznych: w naszym badaniu z 2023 r. stwierdziliśmy, że

43% ukraińskich migrantów ma problemy w pracy, ponieważ nie znają lokalnego języka

To niewątpliwie zachęca ich do rozważenia powrotu do Ukrainy.

Jeśli chodzi o powody irracjonalne, to obejmują one chęć ponownego połączenia się z bliskimi i znalezienia się w znajomym sobie środowisku psychologicznym ze zrozumiałym językiem, nawykami i tradycjami.

Wróć, by spełnić dawne marzenia

Jakie są argumenty tych, którzy zdecydowali się pozostać w Europie? Czego im brakuje, oprócz bezpieczeństwa?

Należy pamiętać, że według badania migracyjnego Gradus Research 58% respondentów uważa niepewność co do przyszłości swoich dzieci za czynnik skłaniający do opuszczenia Ukrainy. Obecnie zajmuje on czwarte miejsce w rankingu najważniejszych. Wyżej są jedynie obawy o bezpieczeństwo: zagrożenie życia, możliwa okupacja regionu zamieszkania, utrata mieszkania.

Ponadto wśród osób mieszkających za granicą z dziećmi poniżej 18. roku życia zamiar powrotu do Ukrainy jest nieco słabszy (55%) niż wśród osób bez dzieci (63%).

Jednym z kluczowych argumentów przemawiających za pozostaniem w krajach tymczasowego pobytu jest możliwość zapewnienia dzieciom wysokiej jakości edukacji i większa pewność co do ich przyszłości

Jak można pomóc tym, którzy stoją w rozkroku między krajem, w którym ich dzieci są bezpieczne, a Ukrainą, do której ciągnie ich serce?

Trzeba dać ludziom perspektywy rozwoju. Brak takich perspektyw zwiększa strach przed niepewnością. Dlatego biznes i państwo powinny połączyć siły, by przekonać Ukraińców, że w naszym kraju mogą sobie wyznaczać cele, osiągać je i zapewnić sobie i swoim dzieciom wszystko, czego potrzebują. Kwestia edukacji dzieci staje się coraz ważniejsza, warto więc skupić się na tworzeniu dodatkowych programów szkoleniowych, które pozwolą młodym ludziom zdobyć pierwsze doświadczenie wolontariackie lub zawodowe, współpracować z międzynarodowymi młodzieżowymi organizacjami pozarządowymi i angażować uczniów w ich projekty, a także oferować staże w ukraińskich firmach z późniejszym zatrudnieniem dla studentów. Stwarza to możliwości budowania celów i konkretnych planów, które dają pewność i impuls do rozwoju kariery i rozwoju osobistego w Ukrainie.

Eksperci twierdzą, że realistyczna perspektywa członkostwa Ukrainy w NATO i UE sprowadzi większość ukraińskich emigrantów z powrotem do kraju. fot: Shutterstock

Czy są jakieś rzeczy, które zaskoczyły Panią w odpowiedziach respondentów?

W najnowszym badaniu migracyjnym dowiedzieliśmy się, jak bardzo czynniki emocjonalne wpływają na zachowania migracyjne Ukraińców. Sklasyfikowaliśmy je jako „nostalgiczne”. Oprócz ponownego połączenia się z bliskimi, obejmują one również możliwość robienia tego, co respondenci kochają w Ukrainie, spełnienia dawnych marzeń lub wniesienia wkładu w zwycięstwo. Oczywiście zagrożenia dla bezpieczeństwa zniechęcają ukraińskich migrantów do powrotu, ale z pewnością chcą tego z psychologicznego punktu widzenia.

Jakie są różnice między odpowiedziami z lat 2022, 2023 i 2024? Jakie są trendy?

Jednym z kluczowych trendów jest to, że Ukraińcy przebywający za granicą stają się mniej optymistyczni w swoich przewidywaniach odnośnie do czasu trwania wojny. W 2023 r. 43% ukraińskich migrantów stwierdziło, że aktywne działania wojenne będą trwać latami. W 2024 r. odsetek respondentów, którzy tak uważają, wzrósł do 53%.

Oczekuje się również, że wraz przedłużaniem się wojny Ukraińcy za granicą staną się bardziej niepewni co do terminu swoich powrotów. Dziś takiej pewności nie ma 62% respondentów, podczas gdy w 2023 r. odsetek tego typu osób był prawie o połowę mniejszy i wynosił 36%.

No items found.
Р Е К Л А М А
Dołącz do newslettera
Thank you! Your submission has been received!
Oops! Something went wrong while submitting the form.

Redaktorka informacyjna w sestry.eu.

Ukraińska dziennikarka. Pracowała jako felietonistka gazety „Fakty i komentarze”, autorka „Companion”, „Business Journal” i „Events and People”. Współpracowała z niemieckim Ministerstwem Kultury przy serii wykładów i materiałów na temat psychologii mas i wychodzenia społeczeństw z kryzysu psychicznego i gospodarczego. Organizatorka ogólnoukraińskiej imprezy charytatywnej „Kolory życia”.

Zostań naszym Patronem

Dołącz do nas i razem opowiemy światu inspirujące historie. Nawet mały wkład się liczy.

Dołącz
ukraińscy uchodźcy Niemcy przyjmują perspektywy pracy z tymczasową ochroną

Niemieckie władze przewidują nową falę ukraińskich uchodźców – napisał „Die Welt”. Andreas Breitner, dyrektor Stowarzyszenia Północnoniemieckich Przedsiębiorstw Mieszkaniowych (VNW), przedstawił taką prognozę, biorąc pod uwagę decyzję Donalda Trumpa o zawieszeniu pomocy wojskowej dla Ukrainy. W niedalekiej przyszłości może to doprowadzić do niedoboru pocisków do systemów obrony powietrznej i narazić ludność cywilną Ukrainy na jeszcze większe niebezpieczeństwo.

Mimo że Trump wznowił pomoc wojskową dla Ukrainy, nadal istnieje ryzyko, że Niemcy (a także inne kraje europejskie) będą musiały przyjąć nowych ukraińskich uchodźców. Nie wiadomo, do czego doprowadzi nieprzewidywalna polityka nowego prezydenta USA.

Według Breitnera władze trzech niemieckich krajów związkowych: Meklemburgii-Pomorza Przedniego i Hamburga postanowiły na wszelki wypadek przygotować miejsca dla Ukraińców.

Potwierdza to w rozmowie z serwisem Sestry Oksana Schoorlemmer, założycielka Nord Haus UA, organizacji pomagającej Ukrainie i ukraińskim uchodźcom. Oksana jest Ukrainką i od wielu lat mieszka w niemieckim mieście Schwerin. Od początku rosyjskiej inwazji uruchomiła kilka projektów mających na celu pomoc Ukraińcom przybywającym do Niemiec. Jest również dyrektorką „Business Woman”, magazynu dla odnoszących sukcesy ukraińskich kobiet w Niemczech.

Oksana Shoorlemmer. Archiwum prywatne

Bo Niemcy to duży kraj

– Kwestia nowej fali uchodźców z Ukrainy rzeczywiście jest omawiana przez władze – mówi Oksana Schoorlemmer. – Nikt nie wie, czego się spodziewać, a Ministerstwo Spraw Wewnętrznych rozważa różne scenariusze.

W moim kraju związkowym, Meklemburgii-Pomorzu Przednim, są puste lokale, zarezerwowane przez władze dla nowej fali osób z Ukrainy

Tak było również po pierwszej fali emigracji, w 2022 r. Władze przygotowywały się na ewentualność napływu dużej liczby uchodźców, w razie pogorszenia się sytuacji. I niestety tak właśnie się stało.

To zawsze zależy od wydarzeń w Ukrainie. Na przykład gdy Rosja zintensyfikowała bombardowania Charkowa jesienią 2024 r., nasza organizacja odbierała wiele telefonów z tego regionu. Wiele telefonów było też po skandalu w Gabinecie Owalnym. Ludzie się przestraszyli, że będzie jeszcze gorzej.

Kateryna Kopanieva: – Czy Ukraińcy są dziś przyjmowani w Niemczech na takich samych warunkach, jak w 2022 roku?

Oksana Schoorlemmer: – Tak, ale w wielu landach mogą już być dla nich miejsca. Nie dotyczy to jednak osób, które zamierzają tylko odwiedzić bliskich. Za to jeśli jakaś Ukrainka przyjechała tu po rozpoczęciu wojny, a teraz chce sprowadzić swoich rodziców lub dzieci z Ukrainy, może to zrobić, nawet jeśli w landzie, w którym przebywa, nie ma już miejsc.

Sytuacja wygląda inaczej w przypadku osób, które nie mają tutaj bliskich krewnych. Jeśli dana osoba przyjedzie do jakiegoś miasta, ale okaże się, że ten land już jej nie przyjmie, zostanie wysłana do innego landu. Sytuacja z miejscami szybko się zmienia.

A jeśli nie będzie miejsc w żadnym landzie?

To się jeszcze nie zdarzyło. Niemcy to duży kraj, zawsze gdzieś jest miejsce. Jednak w takim przypadku imigrant nie będzie możliwości wyboru: jeśli powiedzą ci, żebyś pojechała na przykład do Berlina, nie będziesz mogła powiedzieć, że chciałabyś pojechać do Monachium.

Większość Ukraińców w Niemczech szuka mieszkań do wynajęcia na własną rękę. Czy jest szansa, że władze im w tym pomogą?

Tak, ale poszukiwania mogą zająć dużo czasu, ponieważ wolnych mieszkań prawie nie ma. W 2022 roku wszystko było inaczej: w pierwszych tygodniach wojny na pełną skalę setki Niemców, w tym bardzo zamożnych, dzwoniło do mnie i bezpłatnie oferowało swoje mieszkania i domy Ukraińcom. Moja przyjaciółka oddała im do dyspozycji swój pięciogwiazdkowy hotel.

Później wprowadzono specjalny program: państwo rekompensowało czynsz tym, którzy zakwaterowali Ukraińców. Ten program nadal działa, ale ci, którzy chcieli wynajmować mieszkania jego w ramach, już to zrobili. Ponadto w Niemczech obowiązują pewne standardy: minimum 12 metrów kwadratowych powierzchni mieszkalnej na osobę. W związku z tym rodzina z dwójką lub trójką dzieci powinna mieć duże mieszkanie, a takie trudno znaleźć.

Gdzie mieszkają osoby, które nie znalazły stałego zakwaterowania?

W naszym landzie są one najpierw goszczone przez Hotel „Europa”. Po pierwszym dniu w tym hotelu Ukrainiec składa wniosek do urzędu miasta – a jeśli zostanie potwierdzone, że land, do którego przybył, przyjmuje uchodźców, rozpoczyna się papierkowa robota. Podczas szukania zakwaterowania przez imigranta i koordynatorów (może to być Czerwony Krzyż lub np. nasza organizacja) imigrant może zostać umieszczony w akademiku lub innym specjalnie wyposażonym lokalu dla Ukraińców. W 2022 roku były to szkoły i aule z namiotami.

Podczas rosyjskiej inwazji Niemcy przyjęły najwięcej Ukraińców — ponad 1 110 600. Zdjęcie: AP/Associated Press/Eastern News

Bonus tylko dla aktywnych

Pokutuje przekonanie, że Ukraińcy w Niemczech mogą „wiecznie chodzić do szkoły i otrzymywać pomoc społeczną”. A szkoła oznacza integracyjne kursy językowe. Jak dotąd statystyki zatrudnienia Ukraińców w Niemczech nie są imponujące.

Niestety niektórzy Ukraińcy naprawdę nie chcą pracować.

Niemcy są jedynym krajem w UE, w którym Ukraińcy nadal otrzymują pełne świadczenia

Obejmują one zasiłki na życie (450 euro miesięcznie dla dorosłych, 250 dla dzieci) i mieszkania, za które czynsz jest w pełni pokrywany przez państwo. Niektórzy uchodźcy, uznawszy, że pensja (jeśli nie mówisz po niemiecku, prawdopodobnie jest to płaca minimalna) byłaby niemal równa ich zasiłkom, nie spieszą się z poszukiwaniem pracy. Jednak tak zachowują się głównie ci, którzy już w Ukrainie szukali okazji do nicnierobienia. A ci, którzy pracowali, rozwijali się, to samo robią w Niemczech.

Dlatego ktoś uczy się niemieckiego od zera do poziomu B2 w rok, a ktoś inny nie jest w stanie zdać egzaminu A2 lub B1 przez trzy lata.

Obecnie zasady dotyczące ukraińskich uchodźców stały się bardziej rygorystyczne: nie możesz wiecznie „chodzić do szkoły”. Wcześniej po zdaniu egzaminu z niemieckiego na poziomie B1 dana osoba mogła być pewna, że będzie mogła kontynuować naukę na poziomie B2. Teraz państwo płaci za kurs B2 tylko wtedy, gdy przekonasz urząd pracy, że naprawdę go potrzebujesz. Możesz na przykład udowodnić, że na twoją specjalizację jest duże zapotrzebowanie, a jeszcze lepiej – pokazać ofertę pracy lub praktyki. W takich przypadkach najprawdopodobniej pozwolą ci dalej studiować. Jeśli jednak nie możesz udowodnić zapotrzebowania, zostaniesz skierowana do pracy.

Dlatego dla aktywnych osób, które spełniają wszystkie wymagania programu integracyjnego, urząd pracy jest pomocą. A dla tych, którzy szukają okazji do nicnierobienia, jest stresujący, ponieważ muszą przyjść i zgłosić, jak idzie im poszukiwanie pracy

W jakich branżach Ukrainiec ze znajomością niemieckiego na poziomie B1 może znaleźć pracę w Niemczech?

Mogą to być restauracje, kawiarnie czy hotele. W Schwerinie są dwa McDonald’sy, w których prawie wszyscy pracownicy to Ukraińcy. Niemcy chcą zatrudniać naszych, bo oni pracują szybko, sprawnie i nie stawiają dodatkowych warunków (podczas gdy np. uchodźcy z Syrii w restauracjach nie mogą mieć kontaktu z wieprzowiną). Z B1 może to być też praca w biurze lub organizacji wolontariackiej. Jeśli poziom języka jest niższy, pozostaje sprzątanie, magazyny i kuchnie hotelowe.

Jeśli jednak dana osoba nauczy się języka, ma wszelkie szanse na znalezienie dobrej pracy. W Niemczech są takie możliwości. Na przykład znając niemiecki na poziomie B2 możesz iść na bezpłatne studia. Na uczelniach jest wiele różnych specjalizacji – w szczególności związanych z biznesem czy ekonomią. Po wstąpieniu na uczelnię wyższą osoba studiuje przez tydzień, a przez drugi pracuje, zdobywając praktyczne umiejętności. Jeśli dobrze się spiszesz, masz szansę na utrzymanie pracy i uzyskanie europejskiego dyplomu. Nauka trwa zazwyczaj cztery lata (jeśli osiągasz bardzo dobre wyniki, może być krótsza). To okazja na przykład dla tych, którzy w Ukrainie byli prawnikami czy ekonomistami, by zostać tutaj doradcami finansowymi. W Niemczech to dziś bardzo popularny zawód. Możesz także studiować, by zostać dyplomowaną pielęgniarką. To również poszukiwany zawód.

Ukraińscy uchodźcy w kuchni jednej z niemieckich restauracji, 2024 r. Zdjęcie: Uwe Anspach/DPA/DPA Picture-Alliance za pośrednictwem AFP/East News

A jak niemieccy pracodawcy patrzą na ukraińskie dyplomy?

Przychylnie, jeśli dyplom jest nostryfikowany w Niemczech. By to zrobić, musisz zdać niemiecki egzamin B2 i złożyć wniosek o uznanie dyplomu w Centralnym Rejestrze Unii Europejskiej. By pomóc w tym Ukraińcom, jako państwowa doradczyni ds. uznawania zagranicznych dyplomów uruchomiłam projekt, który nazwaliśmy „Szansa dla Meklemburgii-Pomorza Przedniego”. Jego istotą jest to, że nie tylko pomagamy ludziom potwierdzić ich dyplomy, ale także natychmiast szukamy dla nich pracy. Stworzyliśmy całe katalogi Ukraińców o różnych specjalnościach i szukaliśmy dla nich ofert pracy. Pomagaliśmy im pisać CV i towarzyszyliśmy im na rozmowach kwalifikacyjnych.

Nawiasem mówiąc, Niemcy są zszokowani tym, że niektórzy Ukraińcy mają trzy lub cztery dyplomy. Tym bardziej że wielu uchodźców np. uchodźców z Syrii nie ukończyło żadnej szkoły

Projekt pomógł znaleźć pracę setkom Ukraińców, w tym wielu lekarzom i nauczycielom. Jako że do Niemiec przybyła ogromna liczba dzieci, poszukiwani byli nauczyciele ze znajomością ukraińskiego. Jednak później okazało się, że ukraińskie klasy integracyjne były błędem – bo nie było żadnej integracji. Zajęcia prowadzono w języku ukraińskim, a dzieci rozmawiały ze sobą tylko po ukraińsku, co oznaczało brak postępów w niemieckim. Kiedy rodzice zdali sobie z tego sprawę, zaczęli prosić o przenoszenie swoich dzieci do zwykłych klas niemieckich. Bo wtedy zdawałyby egzaminy tak jak dzieci niemieckie.

Psycholodzy poszukiwani

Wracając do specjalizacji: mogę powiedzieć, że nadal istnieje zapotrzebowanie na ukraińskojęzycznych psychologów, którzy mogliby pracować zarówno z dorosłymi, jak z nastolatkami. Wielu Ukraińców potrzebuje pomocy psychologicznej. Na początku inwazji w naszym ponadmilionowym landzie było tylko sześcioro psychologów mówiących po ukraińsku lub rosyjsku. To był ogromny problem, ponieważ zdarzało się, że dzieci atakowały swoich rodziców, a jedna Ukrainka nawet się powiesiła.

Stres powoduje poważne choroby i opóźnia leczenie. Od wybuchu wojny pochowaliśmy już sześć Ukrainek, które zmarły na raka. Nie zwracały uwagi na znaki ostrzegawcze, nie poddawały się badaniom, a potem było już za późno.

To przerażające, gdy przypomnimy sobie, jak potem odsyłaliśmy ich dzieci do Ukrainy, bo krewnych miały tylko tam

Teraz dzięki programowi Ministerstwa Polityki Społecznej wiele Ukrainek, które przyjechały tu z dyplomami nauczycielskimi, ukończyło specjalny kurs i zostało trenerkami. To kolejny przykład, jak ludziom udało się znaleźć pracę w swojej dziedzinie i teraz pomagają innym.

Które kategorie Ukraińców mają większe szanse na znalezienie pracy i zbudowanie sobie w Niemczech życia?

Ci, którzy stracili w Ukrainie wszystko. Rozumieją, że nie ma już odwrotu, i robią wszystko, by odbudować swoje życie. Są niesamowite historie. Na przykład Natalii, która przyjechała tu z dwójką dzieci. Jej mąż zginął na wojnie, a wkrótce potem zdiagnozowano u niej raka. Nie poddała się i podczas chemioterapii intensywnie uczyła się niemieckiego. Zdała egzamin B2, a po zakończeniu leczenia znalazła pracę w firmie zajmującej się opieką nad osobami starszymi. Niedawno została kierowniczką działu.

Takie przykłady robią wrażenie zarówno na nas, jak na Niemcach. Ci ostatni często porównują Ukraińców do Syryjczyków.

Z Syrii przyjeżdżają młodzi mężczyźni z rodzinami. A z Ukrainy przyjeżdżają kobiety z dziećmi – i wielu z nich udało się zrobić więcej w ciągu trzech lat niż mężczyznom z innych krajów w ciągu dziesięciu

Szczerze podziwiam też naszych przedsiębiorców. Na przykład kobiety, które w Ukrainie pracowały w branży kosmetycznej, nie siedzą tu na zasiłku ani jeden dzień: od razu znajdują klientów, a wiele z nich otwiera własne salony.

Federalny minister pracy Hubertus Heil (po prawej) wita Alionę Kameniuk, uchodźczynię z Ukrainy, podczas wizyty w przedszkolu. Za nim stoi ambasador Ukrainy w Niemczech Aleksiej Makejew i Karl-Josef Laumann, minister pracy, zdrowia i spraw społecznych Nadrenii Północnej-Westfalii. Zdjęcie: Rolf Vennenbernd/DPA/DPA Picture-Alliance za pośrednictwem AFP/East News

Za co niemiecki paszport

Domyślam się, że miejscowi cenią sobie ukraińską obsługę.

Tak, lubią. Ale wśród naszych jest duża konkurencja. I tu jest jeden niezbyt przyjemny moment. Wspomniani Syryjczycy również otwierają salony i normalnie ze sobą koegzystują, bo uważają, że pieniędzy wystarczy dla wszystkich. A Ukraińcy – zwłaszcza ci, którzy przybyli do Niemiec przed wojną – nie zawsze są zadowoleni, widząc swoich rodaków na rynku. Posuwają się nawet do pisania na nich skarg.

W takich przypadkach zawsze mówię, że nie możemy prosić kraju nas goszczącego o tolerancję, dopóki nasi rodacy nawzajem się podgryzają

Ogólnie rzecz biorąc, Ukraińcy są mile widziani na niemieckim rynku pracy. Wszystkie te programy integracyjne istnieją nie bez powodu: populacja Niemiec się starzeje. Szacunki pokazują, że do 2036 r. ponad 80 procent populacji będzie w wieku 60+. Niemcy bardzo potrzebują osób w wieku produkcyjnym.

Zarazem Ukraińcy przebywają obecnie w Niemczech tylko w ramach ochrony tymczasowej. Czy ci, którzy chcą pozostać, mają na to szansę?

Istnieją pewne opcje. Na przykład nadal istnieje prawo, które pozwala uzyskać niemiecki paszport po trzech latach nieprzerwanej pracy w Niemczech. Jeśli płacisz podatki przez te trzy lata i znasz niemiecki na poziomie B2, a do tego zdasz egzamin z nauk politycznych, możesz zostać obywatelem tego kraju. Co stanie się z tymi, którzy nie pracują – jeszcze nie wiadomo. Mówię „jeszcze”, ponieważ wraz z nadejściem nowego rządu ustawodawstwo migracyjne może ulec zmianie. Niestety prawicowe nastroje są obecnie w kraju bardzo silne, co wpływa na ogólne nastawienie do migrantów i ich perspektywy.

Jak Niemcy reagują na ostatnie wydarzenia na świecie? W krajach bałtyckich toczą się poważne dyskusje na temat przygotowań do ewentualnej wojny.

Niedawno mój 14-letni syn wrócił do domu ze szkoły i powiedział: „Mamo, musimy przygotować się do wojny”. Powiedziano mu, że szkolenie wojskowe rozpocznie się w szkołach od 14. roku życia. Rząd zwiększa wydatki na obronność i dużo się o tym mówi. Jednocześnie 60 procent Niemców nie chce słyszeć o wojnie. Są „zmęczeni” wojną w Ukrainie i nie są gotowi myśleć o tym, że ona może przyjść do ich domów. Niestety wiele osób tutaj nie uczyło się historii. Właśnie dlatego skrajnie prawicowa prorosyjska AfD [Alternatywa dla Niemiec – red.] zyskuje na popularności. Jeśli spojrzeć na to, jak ludzie głosowali w ostatnich wyborach, widać, że podział przebiega wzdłuż dawnej granicy między NRD a RFN – wschodnie Niemcy poparły AfD. To smutny, wręcz przerażający trend.

20
хв

Ukrainiec nad Renem: język, wsparcie, praca, przyszłość

Kateryna Kopanieva
abotak aborcja warszawa polska klinika

Lokalizacja kliniki AboTak nie jest przypadkowa. To właśnie przy ulicy Wiejskiej znajduje się nie tylko Sejm, ale także siedziba Platformy Obywatelskiej i Kancelaria Prezydenta RP, czyli te miejsca na politycznej mapie Polski, w których zapadają najważniejsze dla kraju decyzje. Dlatego bojowniczki o prawo kobiet do aborcji, jak oświadczyły na konferencji prasowej podczas otwarcia kliniki, postanowili „zagarnąć kawałek tej ulicy dla siebie”.

Od teraz każdy, kto potrzebuje aborcji, informacji lub po prostu wsparcia, może tu przyjść.

– To centrum siostrzeństwa – mówią aktywistki. – Siostrzeństwo jest potrzebne i cenne zawsze, ale szczególnie dziś, gdy politycy nadal blokują zmiany w prawie aborcyjnym

Odłożona została nie tylko ustawa liberalizująca aborcję, ale także zmiany, które podczas kampanii wyborczej nazywano „minimalnymi”. Mowa o dekryminalizacji aborcji, czyli zmianach w kodeksie karnym, zgodnie z którymi osobie pomagającej w aborcji nie groziłoby już więzienie. W Polsce kobiety nie są ścigane za nielegalną aborcję, ale już pomoc w aborcji jest przestępstwem. Za przeprowadzenie nielegalnej aborcji lekarzom grozi do 3 lat więzienia. To prawo ich paraliżuje.

W Polsce aborcja jest legalna w dwóch przypadkach: gdy jest wynikiem czynu zabronionego, jak gwałt czy kazirodztwo, oraz gdy stanowi zagrożenie dla zdrowia i/lub życia kobiety. W tym drugim przypadku aborcja jest trudna do przeprowadzenia właśnie dlatego, że pomocnictwo podlega karze. Lekarze często odmawiają przerwania ciąży, nawet jeśli jest konieczna ze względu na zagrożenie dla płodu czy matki, powołując się na tzw. klauzulę sumienia. W minionych latach kilka kobiet zmarło dlatego, że lekarze odmówili przerwania ciąży na późnym etapie, mimo że stanowiła ona bezpośrednie zagrożenie dla ich życia.

Do października 2020 r., w ramach tak zwanego kompromisu aborcyjnego z 1993 r., aborcje z powodu wad płodu, w tym zagrażających jego życiu (poronienie), były uznawane za legalne. Jednak w 2020 r. Trybunał Konstytucyjny także je uznał za nielegalne.

Od tego czasu według Ministerstwa Zdrowia RP liczba legalnych aborcji w Polsce spadła dziesięciokrotnie. W 2021 roku odnotowano 107 aborcji, gdy w 2020 roku – 1076. Tyle że oficjalne statystyki nie mają nic wspólnego z rzeczywistością.

ADT szacuje, że co roku Polki dokonują ponad 100 000 aborcji

W ubiegłym roku Aborcyjny Dream Team pomógł około 50 tysiącom kobiet uzyskać dostęp do aborcji farmakologicznej, która jest najczęstszą metodą przerywania niechcianej ciąży.

Działaczki ADT podkreślają, że klinika AboTak będzie miejscem, w którym nie tylko będą domagać się dostępu do aborcji, ale także przeprowadzać ten zabieg. Obecnie ośrodek oferuje aborcję medyczną (przy użyciu pigułek), a kobietom, które potrzebują aborcji chirurgicznej, pomaga znaleźć odpowiednią placówkę za granicą, zorganizować transport, a w szczególnych przypadkach także wsparcie finansowe. Ośrodek oferuje również bezpłatne testy ciążowe i porady medyczne.

Natalia Broniarczyk podkreśla, że ADT pomaga każdemu, kto potrzebuje pomocy w dostępie do aborcji.

– Codziennie zgłaszają się do nas nie tylko Polki, ale także kobiety z Ukrainy. Od początku wojny na pełną skalę ponad 3000 kobiet z Ukrainy dokonało aborcji z naszą pomocą – mówi. I dodaje, że ADT nie jest jedyną organizacją, w której ludzie mogą uzyskać pomoc. Wiele osób zwraca się też do Martynki, organizacji założonej przez ukraińskie kobiety.

Martynka została założona 19 dni po rozpoczęciu wielkiej wojny w Ukrainie. W ciągu trzech lat działalności otrzymała około 4000 próśb o pomoc, a liczba ta podwoiła się w ciągu ostatniego roku. To sprawy związane z przemocą i handlem ludźmi.

Jeśli potrzebujesz rozmowy lub porady, przyjdź na Wiejską 9. Jesteśmy tu dla każdej z was. Nie jesteś sama – zapewniają założycielki ośrodka.

20
хв

AboTak – w Warszawie otwarto pierwszą w Polsce klinikę aborcyjną

Anna J. Dudek

Możesz być zainteresowany...

Ексклюзив
20
хв

Z Dnipra w świat i z powrotem

Ексклюзив
20
хв

Przyjazny kraj, w którym polegasz głównie na sobie

Ексклюзив
20
хв

W Krakowie powstają mieszkania socjalne dla ukraińskich uchodźców

Skontaktuj się z redakcją

Jesteśmy tutaj, aby słuchać i współpracować z naszą społecznością. Napisz do nas jeśli masz jakieś pytania, sugestie lub ciekawe pomysły na artykuły.

Napisz do nas
Article in progress