Exclusive
20
min

"Dlaczego obchodzi cię moja narodowość, przecież mnie nie znasz?".

"Irytuje mnie postawa miejscowych, którzy myślą, że przyjechaliśmy tu dla zabawy i lepszego życia. Nigdy nie opuściłbym Ukrainy, gdyby wojna nie zniszczyła mojego domu i ogrodu".

Sestry

Rysunek Oksany Draczkowskiej

No items found.

Zostań naszym Patronem

Dołącz do nas i razem opowiemy światu inspirujące historie. Nawet mały wkład się liczy.

Dołącz

Straciłaś najbliższe osoby? Musiałaś zostawić wszystkich i wszystko? Zacząć żyć w obcym kraju? Nie masz przy sobie bliskich, którym mogłabyś się zwierzyć, prosić o wsparcie? Twoja mama, siostry, przyjaciółki odeszły - może na zawsze? Potrzebujesz rady, wsparcia?

Daj sobie pomóc. Napisz do nas([email protected]), a my zadbamy, aby psycholożka lub terapeutka służyły Ci dobrą radą.

Może to być pierwszy krok, który ułatwi ci życie za granicą i pomoże zacząć rozwiązywać problemy.

Publikujemy poniższy list, który otrzymaliśmy od ukraińskiej uchodźczyni. Nie chce być wymieniona z nazwiska. Redakcja Sestry szanuje prawo każdego do anonimowości. Publikujemy list w całości, a także odpowiedź psychologa.

"Straciłam swój ogród i teraz pracuję w cudzym"

Przed wojną miałam najpiękniejszy ogród w mieście. Pielęgnowałam go jak źrenicę oka. Uwielbiałam spędzać tam każdą wolną chwilę, pielęgnując rośliny i poprawiając każdy centymetr terenu. Moi sąsiedzi żartowali, że mogłabym już sprzedawać bilety wstępu do mojego niesamowitego ogrodu. A teraz nie mam ani domu, ani ogrodu... I nie mam dokąd wracać.

Kiedy pierwsze emocje po przyjeździe do Polski opadły, zdałam sobie sprawę, że muszę jak najszybciej nauczyć się polskiego i znaleźć coś ciekawego do roboty, żeby nie zwariować. Najlepszą rzeczą, jaką umiem robić, jest zajmowanie się ogrodem. Postanowiłam więc połączyć przyjemne z pożytecznym. Okazało się to jednak nie takie proste.

Wiele osób było zainteresowanych moim ogłoszeniem o pracę jako ogrodniczka, ale rozłączali się, gdy tylko usłyszeli mój akcent. Pewnego dnia zadzwonił mężczyzna i po tym, jak się z nim przywitałam, zapytał: "Jesteś Ukrainką?". "Tak", odpowiedziałam, "ale dlaczego o to pytasz?

Ten człowiek szukał wyłącznie polskiego ogrodnika. Moja cierpliwość się skończyła: "Nie szukam niczego za darmo, chcę pracować, dlaczego miałbym nie dostać szansy? Nie wiem, dlaczego obchodzi cię moja narodowość, nie znasz mnie i nigdy mnie nawet nie widziałeś. Nie chciałam tej wojny, nie chciałam uciekać i stracić domu i ogrodu. Nie chcę tu być, ale muszę tu być!". Ostatnie słowa wypowiedziałam płacząc. Nie wiem, czy wzruszyły go moje łzy, czy moje sprzeczne słowa, ale zaprosił mnie na rozmowę.

Teraz ma porządek nie tylko w ogrodzie, ale i w głowie

Ogród był zaniedbany, ale w ciągu kilku godzin każdy mógł zobaczyć różnicę między częścią, którą wyczyściłam, a pozostałymi zaroślami. Właściciel był zadowolony, a ja dostałam zlecenie. Co więcej, polecił mnie swoim znajomym. Miesiąc później pan, który chciał polskiego ogrodnika, przeprosił mnie za pierwszy telefon i podziękował za świetną pracę. Powiedział, że teraz ma porządek nie tylko w ogrodzie, ale i w głowie. Zatwierdził nawet plan zmiany ogrodu, który mu zasugerowałam.

Jestem tak szczęśliwa, jak tylko może być osoba, która nie ma domu i jest zmuszona do emigracji. Ale bardzo denerwuje mnie postawa miejscowych, którzy myślą, że przyjechaliśmy tu dla zabawy i lepszego życia. Nigdy nie wyjechałabym z Ukrainy, gdyby wojna nie zniszczyła wszystkiego. Kiedy myślę o moim przedszkolu, płaczę. Bardzo trudno jest zacząć wszystko od nowa. Czasami boję się, że nadejdzie dzień, w którym tęsknota zwycięży i zmusi mnie do pozostania w łóżku. Boję się, że wtedy nie będę w stanie wstać i żyć dalej...

Patrycja Derda, trenerka i nauczycielka Avigon.pl z wieloletnim doświadczeniem

На жаль, війна лягла на вас величезним тягарем, ніхто не питав вашої думки. І людина, яка цього не пережила, не може собі уявити, через що ви пройшли. Читаючи ваш лист, я уявила собі квітучий сад, де ви доглядаєте за кожною квіткою, яку власноруч посадили з великою турботою і любов’ю. Ви плекали свій садок, але війна прийшла до вашого дому, залізла до вашого саду й знищила те, що було для вас безцінним.

Jesteśmy kształtowani przez doświadczenia, sytuacje i wydarzenia, które nam się przytrafiają

Kiedy patrzę na ogród, widzę jego kolory grające w słońcu. Przestrzeń, w której każda roślina ma swoje miejsce, a my możemy nawet poczuć jej zapach. I choć wkładamy w ten biznes serce, pasję i mnóstwo pracy, nie zawsze wszystko idzie zgodnie z naszym planem. Nagle okazuje się, że nasza gleba nie jest odpowiednia dla niektórych roślin, inne nie rosną tak, jak obiecywali sprzedawcy, niektóre rośliny nie zasłaniają płotu sąsiada tak, abyśmy mogli zachować prywatność, a jeszcze inne wymagają przesadzenia.

Nasze planowanie zamienia się w proces, który trwa latami, ponieważ musimy czekać do jesieni lub wczesnej wiosny, aby go sformułować. Ten proces tak naprawdę nigdy się nie kończy, bo co roku mamy inne potrzeby i pomysły na to, jak to będzie wyglądać. To tak jak w życiu. Kształtują nas doświadczenia, sytuacje i wydarzenia, które nam się przytrafiają. Ale to od nas zależy, jakie lekcje chcemy z nich wyciągnąć.

Możemy wiele stracić, ale jest coś, czego nikt nie może nam odebrać

To, co straciłaś w swoim życiu, jest poza twoją kontrolą. Jest jednak coś, czego nikt nie może ci odebrać. Jest to coś, co każdy z nas nosi w sobie: nasze wartości, empatię, szacunek, radość życia lub wiarę - cokolwiek wybierzemy. I choćby nie wiem jak było ciężko, musimy pamiętać kim jesteśmy, bo to jest nasza siła. To od nas zależy, czy jutro zaświeci słońce, nawet jeśli na zewnątrz pada deszcz.

Uciekając przed przemocą, każdy szuka miejsca, w którym będzie bezpieczny i jest to zrozumiałe. Ale dokąd możemy się udać, gdy walka toczy się wewnątrz nas? Wtedy żadne miejsce na świecie nie da nam spokoju.

Nie ma dobrego lub złego modelu uczuć, ale możemy kultywować nasz własny model

W Twoim liście widzę wiele emocji, których doświadczasz. Jest to strach, tęsknota, niezrozumienie, bezradność czy złość. Każda emocja, którą w sobie czujesz jest ważna i warto z nią pracować. Musisz zdać sobie sprawę, że masz prawo odczuwać całą gamę emocji, od radości po skrajną rozpacz. Na poziomie naszego doświadczenia wszystko ma sens. Nazwij więc te emocje i nie wstydź się ich. Tak, smutek nie jest wstydliwą słabością i nie należy go ukrywać. Możesz opłakiwać wszystko, co straciłaś. Nie ma dobrego ani złego modelu odczuwania, ale możemy kultywować nasz własny model. Jeśli jednak smutek jest tak silny, że zaczyna mieć destrukcyjny wpływ na życie, to jest to problem, którego nie należy bagatelizować.

Jeśli jednak czujesz, że nie możesz sobie poradzić, że tracisz kontrolę nad sytuacją, koniecznie poszukaj profesjonalnej pomocy. Pamiętaj, że praca z żałobą to proces, który wymaga czasu. Powinnaś być cierpliwa i zdawać sobie sprawę, że każdy ma swoje własne tempo.

Bezradność może powodować niepokój, depresję i frustrację

Bezradność to stan, w którym osoba czuje się niezdolna do rozwiązania problemu, osiągnięcia celu lub przetrwania trudnej i stresującej sytuacji. Osoba bezradna może czuć się zdezorientowana, sfrustrowana i bezsilna w obliczu pewnych problemów lub trudności. Bezradność może wynikać z różnych czynników, takich jak brak wiedzy, doświadczenia, umiejętności lub wsparcia. Może być również związana z sytuacjami, które wydają się niemożliwe do opanowania lub przytłaczające. Bezradność może prowadzić do uczucia niepokoju, depresji i frustracji. W takich przypadkach ważne jest, aby znaleźć sposoby radzenia sobie z tymi uczuciami, szukać wsparcia u innych osób lub profesjonalistów i dążyć do rozwijania umiejętności potrzebnych do rozwiązania problemu lub przezwyciężenia trudności. Radzenie sobie z bezradnością nie jest łatwe - jest to proces, który wymaga wysiłku i zaangażowania.

Masz prawo być zła na wszystko, co ci się przytrafia, ale bez względu na to, jak bardzo tego chcesz, nie możesz zmienić przeszłości, cofnąć czasu i wydarzeń. W takiej sytuacji możesz jedynie zmienić swoje nastawienie do tego, co już się wydarzyło i zadbać o jutro, które nadejdzie. Chcę powiedzieć, że już teraz radzisz sobie dobrze, ponieważ się nie poddałaś. I pomimo trudności, niebezpieczeństwa i utraty tego, co było tak ważne, udało ci się stanąć na nogi w innej rzeczywistości. Początki nie były łatwe, doświadczyłaś niezrozumienia i odrzucenia, ale jednocześnie otrzymałaś pomoc.

Kiedy myślimy o przeszłości i przyszłości, nigdy nie będziemy tu i teraz

Przykro mi z powodu Twoich doświadczeń i nie mam usprawiedliwienia dla sytuacji, w której się znalazłaś, szukając pracy. Jeśli pomoże Ci to trochę zrozumieć nas, Polaków, to powiem Ci, że sytuacja w Ukrainie przeraziła nas wszystkich. Straciliśmy też poczucie bezpieczeństwa. Kiedy w sąsiedztwie wybucha wojna, pojawia się panika.

Cieszę się, że twój entuzjazm i pracowitość zwyciężyły. Nadszedł czas, aby dowiedzieć się, jakiego jutra chcesz dla siebie. Co już dziś masz, co możesz do tego wykorzystać?

Jeśli myślimy tylko o przeszłości i przyszłości, nigdy nie będziemy w stanie żyć tu i teraz. Nie pozwólmy, aby dzień dzisiejszy przegrał walkę z dniem wczorajszym i jutrzejszym. Jestem wdzięczna, że mogę być częścią Twojej podróży i wierzę, że kolejna jej część będzie równie piękna i zadbana jak Twój ogród. Nie mogę obiecać, że będzie taki sam w różnych porach roku, ale chciałbym, abyś mogła w spokoju obserwować jego przemianę.

Link do strony Avigon.pl: https://avigon.pl/

No items found.
Р Е К Л А М А
Dołącz do newslettera
Thank you! Your submission has been received!
Oops! Something went wrong while submitting the form.

Zostań naszym Patronem

Dołącz do nas i razem opowiemy światu inspirujące historie. Nawet mały wkład się liczy.

Dołącz
jak radzić sobie z psychologiem, który przeżył niewolę

Jurij Merkotan był saksofonistą i orkiestrantem w Gwardii Narodowej Ukrainy. Od 2020 roku wraz z żoną mieszkał w Mariupolu. 26 lutego 2022 r. wyruszył do Azowstali, by bronić ojczyzny – potem na 21 miesięcy trafił do niewoli. Dziś przyznaje, że po tym, co przeszedł, on i żona musieli zbudować swój związek na nowo. Niemal od zera.

Ołeniwka: „szwejki” i masowe groby

– 24 lutego o 2 nad ranem byłem już w jednostce – wspomina. – Dwa dni później dotarłem do Azowstali. Wraz z innymi żołnierzami broniłem miasta. 21 maja zostałem wzięty do niewoli. Najpierw zabrali nas do Ołeniwki. Mieszkaliśmy w dwupiętrowych barakach, które ludzie nazywają „szwejkami”, otoczonych wysokim płotem. Spaliśmy na żelaznych pryczach, na przegnitych materacach. Karmiono nas owsianką, do tego kawałek chleba. Jedzenie zawsze było gorące, dawano nam półtorej minuty na zjedzenie wszystkiego. Nasze podniebienia płonęły, a usta piekły.

Jurij Merkotan przed rosyjską niewolą, 2022 r.

Przez przypadek znalazłem się na liście tych, których Rosjanie codziennie zabierali do Mariupola, by wykopywać ciała. To była grupa 65 jeńców wojennych, moje nazwisko zostało dopisane jako ostatnie. Codziennie rano przyjeżdżały po nas trzy autobusy z Doniecka. Kiedy jechaliśmy po raz pierwszy, nie rozumieliśmy, po co nas zabierają. Każdy, kto wysiadał z autobusu, dostawał łopatę i rozkaz kopania. Pamiętam, że było tam coś w rodzaju masowego grobu.

Od razu natknąłem się na ciało. Z jednego dołu wyciągnęliśmy siedem osób. Pracowaliśmy od 7 rano do 7 wieczorem. Psychicznie to było bardzo trudne do zniesienia.

Kiedy zaczęliśmy kopać i wyciągać te ciała, na workach były numery do 1100. Kiedy skończyliśmy pracę, było 4000

Groby były porozrzucane po całym mieście – między domami, na podwórkach. Wszędzie trupi odór, byliśmy nim przesiąknięci. Często po tym nie mogliśmy się umyć ani wyprać ubrań. Piliśmy wodę z rzeki, strażacy przywozili nam ją w beczkach. Ale Ołeniwce mnie nie męczyli. Tortury zaczęły się cztery i pół miesiąca później, gdy przenieśli mnie do obwodu woroneskiego w Rosji...

Gumowe pałki i rosyjskie piosenki

Tego dnia myśleliśmy, że jedziemy na wymianę. Wepchnęli nas wszystkich do ciężarówek, ze zawiązanymi oczami i w kajdankach. Dowóz na lotnisko w Rostowie trwał kilka godzin, stamtąd polecieliśmy do Woroneża. A potem więźniarkami przewieźli nas do miejscowej kolonii karnej. Gdy wychodziliśmy z aut, strażnicy tłukli nas gumowymi pałkami.

Najpierw pospisywali nasze dane osobowe, potem po dwóch zaprowadzili do łaźni. Na umycie się mieliśmy do 20 sekund, dali nam mokre ręczniki, w które ktoś już się wcześniej wycierał. Trafiłem dwuosobowej celi.

Pierwsze pięć dni to był koszmar. Bili nas trzy razy dziennie, głównie wieczorami. Wyprowadzali na korytarz i kładli „pod sznurek”. Bili po genitaliach, nogach, zrywali ścięgna, mięśnie, razili prądem

Po czymś takim nie mogliśmy ani chodzić, ani nawet leżeć czy siedzieć na kiblu. Nogi spuchnięte, straszne siniaki. W tym, co robili na korytarzach, wcale nie chodziło o wyciąganie z nas informacji. Pytali tylko: „Kim jesteś? Miejsce służby?” Gdy usłyszeli: „Gwardia Narodowa”, mówili: „O, mamy tu nazistów, faszystów”. Bili mnie jednym ciągiem przez co najmniej 10 minut, a ja musiałem recytować wiersze i śpiewać rosyjskie piosenki.

Psy jakby się nami bawiły

U każdego przesłuchania były inne. Moje trwały co najmniej 40 minut, choć zdarzały się półtoragodzinne. Biją cię i pytają: „O jakich zbrodniach ukraińskiego wojska wiesz?”. Odpowiadasz: „O żadnych”. A wtedy słyszysz: „Kłamiesz” – i biją jeszcze mocniej. I dopiero gdy widzą, że już ledwo żyjesz, mówią: „Dobra, idź się zastanów, oddzwonimy”. Tydzień później wszystko się powtarza – i tak na okrągło.

Do tortur używali gumowych pałek, paralizatora i „kijanki” [drewniany młotek - red.]. Nie raz zdarzało się, że wypuszczali na nas psy. Gryzły nas w ręce i stopy. Lubili to robić zwłaszcza wtedy, gdy byłeś pod prysznicem albo gdy się przebierałeś. Większość psów miała skórzane kagańce, ale i tak bardzo bolało. Zdarzały się też takie, które nie miały. Były tak wyszkolone, że gryzły nas, jakby się nami bawiły. Nie zagryzały.

W rosyjskiej niewoli Jurij Merkotan schudł prawie 60 kg

Po siedmiu miesiącach przenieśli mnie do innej kolonii, gdzie spędziłem kolejne dziewięć miesięcy. Najgorszy był strach przed czekaniem. Bili cię rano i wieczorem, między 22:00 a 6:00 rano, więc żyjesz w ciągłym stresie, bo w każdej chwili mogą przyjść i cię pobić. Poza tym strażnik, który pilnuje na korytarzu, kiedy chce, może podejść do twojej celi i obserwować cię przez judasza, a tobie nie wolno wtedy spojrzeć w jego kierunku. Jeśli spojrzysz, a on to zauważy, znowu cię pobiją.

I w ogóle nie wolno nam było na nikogo patrzeć. Cały czas chodziliśmy pochyleni, ze zwieszonymi głowami i rękami z tyłu.

Postój na toaletę

23 stycznia 2024 r. powiedzieli mi, że jadę na wymianę. Ubrali mnie w mundur Sił Zbrojnych Ukrainy. Wtedy już nie wierzyliśmy, że to naprawdę wymiana. W końcu tak wielu ludzi przewozili z miejsca na miejsce.

Spodnie były o 10 rozmiarów za duże, buty numer 43, choć noszę 47. Ledwo mogłem wcisnąć do nich stopy. Była zima, było ślisko, więc ciągle się przewracałem

Załadowali nas do „zeczek” [więźniarek – red.] i wieźli przez osiem godzin na jakieś lotnisko. Kiedy przesiedliśmy się do cywilnego autobusu, pomyślałem, że tym razem już na pewno biorą nas na wymianę. Ale dwie godziny później ktoś krzyknął przez radio: „Stać!” – i zawróciliśmy. Podczas postoju na toaletę połamali mi szczękę.

Jurij podczas wymiany więźniów, 31 stycznia 2024 r.

Nie rozumieliśmy, skąd u nich taka agresja. Później okazało się, że tego dnia w rejonie Biełgorodu rozbił się rosyjski IŁ-76. Spędziłem jeszcze tydzień w tej samej kolonii i celi, w której siedziałem wcześniej. Zwolnili mnie dopiero przy drugiej próbie, wieczorem 30 stycznia. Następnego dnia byłem już na terytorium Ukrainy.

Myślisz sobie: „Serio?”

Trzeciego dnia po powrocie do szpitala przyszła moja żona. Bardzo się martwiłem, bo nie widziałem jej od dwóch lat. Zmieniła się. Miała swoje życie, a ja miałem swoje – niezależnie od tego, jakie ono było. Czułem jakąś obcość. Musieliśmy poznać się na nowo.

Anastazja i Jurij Merkotanowie

Kiedy nie widzisz ukochanej osoby przez prawie 2 lata, to jest to bardzo odczuwalne. Zmienia się zewnętrznie – twarz, sylwetka, charakter, nawyki, zachowanie, nowe zainteresowania. To dezorientujące, bo to tak, jakbyś spotkał inną osobę, kogoś z innym spojrzeniem na życie. Myślisz sobie: „Serio?”. Gdzieś jeździła, coś zobaczyła, opowiada o tym, a ja zdaję sobie sprawę, że nie potrafię sobie wyobrazić, o czym ona mówi.

Ale żona ciągle mi to wszystko powtarzała, rozmawiała ze mną, a ja się w końcu do tego przyzwyczaiłem. Myślę, że przygotowała się na mój powrót. I to pomogło.

On już nie będzie taki, jak kiedyś

– Zanim mąż wrócił z niewoli, konsultowałam się z psychologami – przyznaje Anastazja Merkotan, żona Jurija. – Przygotowywałam się. Zrozumiałam, jakie mogą być problemy, jak powinnam się z nim komunikować, starałam się stosować do zaleceń specjalistów. Słuchaj wszystkiego, co mówi twój mąż, bez względu na to, jak trudno byłoby tego słuchać. I najważniejsze: nie użalaj się.

Oczywiście były też problemy psychologiczne. Dużo czasu zajęło mu przyzwyczajenie się do społeczeństwa. Kiedy odwiedzali nas przyjaciele, nie rozmawiał z nimi za dużo, był bardzo zmęczony ludźmi.

W tym roku będzie nasza 12. rocznica. Zawsze staraliśmy się rozmawiać o wszystkim, rozwiązywać wszystkie trudne sprawy poprzez rozmowę. Oczywiście o niektórych rzeczach milczałam, żeby go nie zranić. Albo szukałam odpowiedniego momentu i okazji, żeby coś powiedzieć. Musisz zrozumieć, że jeśli ten ktoś ma na przykład atak paniki, to mówienie o czymś, co ci nie odpowiada, jest niewłaściwe. Delikatnie mówiąc.

Bardzo ważna jest cierpliwość. Od razu dotarło do mnie, że on nie będzie już taki sam, jak przed niewolą.

Jednak bez względu na wszystko, on był moim mężem, na którego czekałam i się doczekałam

Pojechaliśmy w Karpaty na rodzinną dekompresję [rehabilitację psychologiczną – red.]. Uczyliśmy się słuchać siebie nawzajem, rozumieć, rezygnować z naszych indywidualnych ambicji, uszczęśliwiać się nawzajem. Nie chodzi o prezenty, ale o chwile troski. Nauczyliśmy się spędzać czas razem, a jednocześnie dawać przestrzeń osobistą, jeśli ten drugi ktoś tego potrzebuje. Te dziesięć dni odegrało dużą rolę w naszym życiu po. Zdaję sobie sprawę, że pewnie nie wydarzyłoby się nic strasznego, bo nie myśleliśmy o rozwodzie – ale naprawdę zaczęliśmy się lepiej rozumieć. Poza tym to właśnie podczas tej podróży zdecydowałam się zmienić zawód. Teraz studiuję, chcę zostać psychologiem. A Jurij niedawno napisał dla mnie piosenkę.

Podczas rodzinnej rehabilitacji psychologicznej w Karpatach

Gdy wstyd zżera cię od środka

– Kiedy chłopcy i dziewczyny wracają z niewoli, pierwszą rzeczą, którą widzimy, jest fizyczny wpływ niewoli – obrażenia, skutki tortur, wyczerpanie – mówi Natalia Szewczenko, psycholożka z organizacji pozarządowej „Serce Azowstali”.

Może dojść do dysfunkcji seksualnych trwających nawet trzy miesiące. Kiedy człowiek jest pod wpływem stresu przez długi czas, system hormonalny zawodzi i nastawia się tylko na przetrwanie, na adaptację do warunków, w których ten człowiek funkcjonuje

Niewola odciska piętno na psychice żołnierza. Pracując z tymi, którzy wracają z niewoli, widzę wciąż nowe przypadki. Ich ciała i psychika przystosowały się do niewoli, a ponowna kalibracja wymaga czasu.

Powiem dziwną rzecz. Chłopaki, którzy wrócili, w ciągu pierwszego miesiąca czasem mówią: „Wydaje mi się, że tam było łatwiej niż tutaj. Nie rozumiem, co tu robię, jak żyć, co się dzieje”. Są zdezorientowani

Najważniejszy jest pierwszy miesiąc. Jeśli mówimy o relacjach rodzinnych ze współmałżonkiem, proces wzajemnego postrzegania się jest bardzo ważny. Chłopaki i dziewczyny, którzy wracają, wstydzą się tego, przez co przeszli. To uczucie zżera ich od środka. Wielu nie może tego znieść i wpada w alkohol albo narkotyki. W rezultacie relacje rodzinne są niszczone. Zawsze powtarzam, że państwo i organizacje pozarządowe powinny jak najwięcej pracować z rodzinami, które odzyskują bliskich z niewoli. One muszą być na to przygotowane.

Natalia Szewczenko: „ Niewola odciska piętno na psychice żołnierza”. Zdjęcie: „Serce Azowstali”

Nowy etap waszej walki. Jak utrzymać związek

1. Najważniejsze jest zaufanie. Gdy ktoś trafia do niewoli, nie ufa nikomu, nawet swoim towarzyszom broni. Bo zdarza się, że osoba, z którą przeszedłeś przez piekło, zaczyna pracować dla wroga i cię zdradza.

Upewnij się, że najbliższa ci osoba czuje się przy tobie bezpiecznie.

Czasami daje o sobie znać „męstwo”: jestem bohaterem, walczyłem. Jak bohater może pokazać komuś, że cierpi? Przecież wytrzymał coś takiego i przeżył!

Po niewoli ludzie często unikają tłumów, nawet swoich krewnych. To naturalne. Potrzebują prywatności, własnej, zamkniętej przestrzeni. Czas minie i ten ktoś w końcu dołączy do społeczeństwa.

2. Nie pytaj, co się działo w niewoli. Uwolniona osoba powie ci wszystko, kiedy będzie gotowa.

3. Odzyskawszy ukochaną osobę, krewni starają się nią opiekować, często ograniczając jej swobodę. Uwolnieni chłopcy i dziewczyny czasami wyznają: „Wydaje mi się, że znowu zostałem schwytany, ale tym razem przez moją rodzinę”. Nadopiekuńczość nie jest dobra. Możesz po prostu powiedzieć: „Jestem tu dla ciebie i kiedy tylko będziesz potrzebować pomocy, daj mi znać”.

4. Zamknięte emocje. Mózg osoby w niewoli dostosowuje się do traumatycznych realiów. To normalne, bo jeśli dasz upust wszystkim swoim emocjom, możesz oszaleć albo nie przeżyć.

Po powrocie żona lub matka stara się jak najbardziej skupić swoją uwagę na uwolnionym mężczyźnie. A wtedy on może zareagować tak, jakby to wszystko go nie obchodziło. I zaczynają się wątpliwości i pytania: „Przestałeś mnie kochać?”, „Nie chcesz mnie?”, „Nie chcesz już ze mną żyć?”.

Nie oczekuj emocjonalnego wybuchu ani uwagi. Po niewoli człowiek musi się przystosować.

5. Wycofanie się w głąb siebie. Jeśli uwolniona osoba nagle wycofuje się z rozmowy, pod żadnym pozorem nie pytaj: „Jak się czujesz?”. Bo bardzo trudno mu powiedzieć, że odczuwa ból.

Istnieje wiele technik, które można wykorzystać, by „przywrócić osobę do jej ciała”. Jeśli zdasz sobie sprawę, że ten ktoś nie jest teraz z tobą, ma szkliste spojrzenie, weź go za rękę i powiedz: „Spójrz mi w oczy, jestem z tobą, ściskam twoją dłoń. Powiedz mi, czy to czujesz. Co czujesz w lewej nodze? Co czujesz w prawej nodze?”. W ten sposób ten ktoś mimowolnie przełącza się z ciężkich myśli na swoje ciało. Gdy tak się stanie, podaj mu wodę, niech pije ją małymi łykami.

6. Szanuj granice cielesne uwolnionej osoby. W niewoli chłopcy i dziewczyny przechodzą różne tortury. Czasami mówią, że po powrocie wstydzą się swojego ciała, nie chcą być dotykani. Ale to nie oznacza, że zawsze tak będzie. Czasami po powrocie mężczyźni mogą chcieć spać w innym pokoju. To również wariant normy. Intymne relacje wymagają czasu.

Pewien mężczyzna powiedział mi, że kiedy wrócił z wojny, spał w śpiworze obok łóżka swojej żony. Bo tak czuł się bezpiecznie. Nie dlatego, że jego żona była inna. Działo się w nim coś, czego nie dało się kontrolować.

7. Wspieraj swojego męża – czy żonę, idźcie razem do psychologa, a tam powiedz tak: „Nie jesteś słaby, po prostu potrzebujesz pomocy. Jestem gotowa być twoim wsparciem”. Moment wsparcia jest bardzo ważny. Wiele osób myśli, że kiedy bliski wróci z niewoli, życie znów będzie jasne. A ja mówię: „Przykro mi, ale nie. Zacznie się nowy etap walki i musicie być na niego gotowi”.

Zdjęcia: prywatne archiwum rodziny Merkotanów

20
хв

Niewola i uwolnienie: życie od nowa

Natalia Żukowska
психолог про дітей

Uciekając przed wojną w Ukrainie prawie 200 tys. Ukraińców schroniło się we Wrocławiu. Dziś, według danych Głównego Urzędu Statystycznego, co czwarty wrocławianin jest Ukraińcem. Od pierwszych dni wojny miasto pomagało potrzebującym. Pojawiły się ciężarówki z pomocą humanitarną dla Ukrainy. W pomoc włączyła się również Fundacja Kalejdoskop Kultur, która od ponad 10 lat organizuje wydarzenia kulturalne i pielęgnuje ukraińskie tradycje. Teraz fundacja koncentruje się na zapewnieniu wsparcia psychologicznego.

Rozmawiamy z Olhą Ovcharenko, psycholożką i koordynatorką zespołu psychologów Fundacji Kalejdoskop Kultur, o tym, przez co przechodzą Ukraińcy za granicą, jak rozmawiać z dziećmi o wojnie i na co powinno przygotować się społeczeństwo.

Olga Ovcharenko: „Jest wiele pytań dotyczących adaptacji dzieci w szkole”

Dzieci pytają: - Mój sąsiad i kolega zostali. Dlaczego my wyjechaliśmy?

Natalia Żukowska: Dziś Kalejdoskop Kultur jest jedną z tych organizacji pozarządowych, które nadal pomagają Ukraińcom, zapewniając im wsparcie psychologiczne. Z jakimi problemami przychodzą do Was Ukraińcy?

Olga Ovcharenko: Przede wszystkim migrantki przychodzą z problemami rozpadających się związków, ponieważ większość kobiet przyjechała do Polski bez mężów, a nie jest łatwo utrzymać związek na odległość. Jest też inna kategoria kobiet, które przyjechały tu z mężami, którzy pracowali w Polsce przez długi czas. Oczywiście nie są one przyzwyczajone do wspólnego życia i prowadzenia gospodarstwa domowego. Muszą się dostosować, co również stwarza pewne trudności. W szczególności w komunikacji dzieci z rodzicami, najczęściej z ojcem. Jeśli nie był on obecny w życiu dziecka przez długi czas, a teraz próbuje nauczyć je swojego stylu życia, pojawi się opór ze strony dziecka.

Wiele pytań dotyczy adaptacji dzieci w szkole. Problemy z zachowaniem są najczęstszym problemem, na który nauczyciele skarżą się rodzicom. Dlaczego tak się dzieje? Dziecko protestuje. Moja najmłodsza klientka miała 5 lat. Dziewczynka miała napady złości, krzyczała, że chce wracać do babci do Ukrainy.

Rodzicom trudno jest wspierać swoje dzieci, bo sami chcą krzyczeć, płakać, chować się...

Są dzieci, które nie rozumieją, dlaczego muszą chodzić do polskiej szkoły i uczyć się języka, zwłaszcza jeśli ich mama czy tata tego nie robią. A podejście do nauczania i wychowywania dzieci w Polsce jest inne. Jeśli nauczyciel widzi, że dziecko ma zaległości w nauce, zdecydowanie nalega, aby rodzice szukali pomocy psychologicznej i pedagogicznej. Polscy nauczyciele i wychowawcy ponoszą odpowiedzialność karną, jeśli na czas nie zgłoszą problemów w rozwoju dziecka. Dla Ukraińców jest to bardzo stresujące, ponieważ zazwyczaj nie rozumieją, dlaczego ich dzieci są wysyłane do specjalistów. Boją się, że dziecko zostanie uznane za chore psychicznie.

Misją Fundacji jest między innymi wyjaśnianie rodzicom tej różnicy kulturowej. Wyjaśnienie, że nikt nie chce ich urazić ani skrzywdzić.

Podczas lekcji z dziećmi

Wiele problemów ukraińskich migrantów odnosi się do trudnych uczuć, utraty sensu życia, niezdolności do przystosowania się do zmian i tęsknoty za domem.

Jakie historie zrobiły na Tobie największe wrażenie?

Jeśli weźmiemy na przykład wschodnią Ukrainę, bo stamtąd przyjeżdża do Polski wielu Ukraińców, to są to głównie historie o życiu pod okupacją.

Pewnego dnia przyszła do mnie 30-letnia kobieta z trzyletnim dzieckiem. Dziewczynka nie mówiła. Uśmiechała się, patrząc na mnie, ale jednocześnie wykonywała dziwny gest - zakrywała oczy i twarz dłońmi, jakby ciągle się ukrywała.

Okazało się, że ona i jej matka były pod okupacją od około miesiąca i często przebywały w piwnicy. Dziecko miało wówczas półtora roku. Zaczynało już mówić, rozwijało się normalnie. Jednak wtedy przestała mówić całkowicie. Kiedy kobieta była już w Polsce, zdała sobie sprawę, że córka ma poważne problemy, a polscy pedagodzy to potwierdzili.

Oprócz psychologa poradziłam jej wizytę u logopedy. Po półtora miesiąca pracy dziewczynka zaczęła mówić, choć tylko sylabami typowymi dla rocznego dziecka. Przestała się chować i zasłaniać twarz rękami. Terapia ciągle trwa - praca z traumą to długi proces.

Rysunek dziecka

Dużo pracujesz z dziećmi. Co ci mówią?

Że widziały wojsko, ale tylko dzięki rozmowom z rodzicami mogły zrozumieć, czy to wróg, czy nie. Niektóre z nich wiedzą dużo o broni. W rodzinie, w której ojciec służy, dzieci są bardziej spięte, przestraszone i smutne. Mają ciągłe pytania: „Co jeśli coś spadnie na tatę? Co jeśli coś mu się stanie i nigdy go nie zobaczę? Czy kiedykolwiek zobaczę babcię?”. Dzieci powiedziały nam również, że widziały, jak coś „wleciało” do sąsiedniego domu. Zdarza się to często, gdy dzieci i ich matki wracają do domu na tydzień lub dwa i są świadkami bombardowań.

Były dzieci, które szczegółowo rysowały swoje pokoje - z nadzieją, że wkrótce do nich wrócą. Był też chłopiec, który narysował schrony. Powiedział, że kiedy wróci do Ukrainy, zbuduje schron przeciwbombowy, w którym będzie mógł zamieszkać. Ogólnie rzecz biorąc, chłopcy częściej mówią o wstąpieniu do wojska i wiążą swoje przyszłe życie z tworzeniem specjalnej broni.

Czy powinniśmy rozmawiać z dziećmi o wojnie? W jaki sposób?

Warto, bo to nasza historia, której nie powinniśmy ukrywać. Musisz wyjaśnić swojemu dziecku, dlaczego opuściłeś swój kraj. Informacje powinny być przekazywane w zależności od wieku dziecka i sytuacji w rodzinie. Jeśli na przykład mama lub tata są w wojsku, powinieneś wyjaśnić ich nieobecność i ich misję: „Tata lub mama chronią granic naszego kraju, bronią naszego miasta”. Jeśli jest to rodzina, która nie jest zaangażowana w wojsko, należy położyć nacisk na to, że zależy nam na tym, co dzieje się w Ukrainie - przekazujemy darowizny, robimy wszystko, co w naszej mocy. Musimy uczyć dzieci współodpowiedzialności. Ponieważ są one skłonne wierzyć, że w pewnych okolicznościach to one są winne.

Podczas szkolenia

Inna sprawa, że dzieci często opuszczały Ukrainę, nie widząc wojny. I nie rozumieją, dlaczego wyjechały. Rodzicom mówią: „Spójrz, mój sąsiad i przyjaciel tam zostali. Dlaczego my wyjechaliśmy?”. Wielu rodziców pytało mnie, czy powinni obiecywać dzieciom powrót.

Jeśli od razu powiesz dziecku, że nie, nigdy nie wrócimy, jego stan się pogorszy

Nie kłam - mów prawdę lub rzeczy zbliżone do prawdy.

Przymusowe wysiedlenie jest główną przyczyną problemów psychologicznych ukraińskich uchodźców

Dlaczego przymusowi migranci cierpią z powodu poczucia winy za własny komfort i bezpieczeństwo? Jak radzić sobie z tym stanem?

Uciekinier sprzed wojną może mieć tak zwany „syndrom ocalałego”. Jest to poczucie winy, że jesteś bezpieczny. Ponadto potępienie ze strony tych Ukraińców, którzy zostali w domu, przygnębia. To pogłębia depresję. Co robić? Po pierwsze, oddzielić się od czynników, na które nie masz wpływu. Po drugie, otaczaj się ludźmi, do których zawsze możesz zwrócić się po radę, wsparcie lub po prostu dobry nastrój. Po trzecie, pamiętaj o swoich sposobach radzenia sobie ze stresem. Niektórym pomaga hobby, takie jak malowanie, robienie na drutach, czytanie czy spacery.

Istnieje wiele skutecznych technik. Aby choć trochę uspokoić swój mózg, powinieneś najpierw powoli wypić szklankę zimnej wody. Przyjrzyj się i policz pięć obiektów, cztery dźwięki, smaki i dotknij tego, co jest w pobliżu. Poczuj się w przestrzeni, skup się na oddychaniu. Istnieje również ćwiczenie „Bezpieczna ręka”. Bierzemy rękę i wyobrażamy sobie, że niesie ona dobroć, troskę i miłość. Możemy nawet wyobrazić sobie, od kogo otrzymaliśmy to wszystko w naszym życiu. Wyobraź sobie, jak ta dłoń wypełnia się przyjemnymi doznaniami. Poczuj ciepło i przytul ją do swojej klatki piersiowej. Skoncentruj się na tym, jak dłoń przekazuje ciepło przez twoje ciało. Pięć minut, które szybko rozładowują napięcie, człowiek po tym nawet zasypia. Ale jeśli poczucie winy nie ustępuje, radzę Ci pracować ze specjalistą

У штаті працюють 14 психологів, і всі — українки

Dlaczego nie każdemu udaje się zaadaptować za granicą?

Pierwszą przyczyną jest przymus. Zostało to udowodnione przez amerykańskich psychologów, którzy pracowali z uchodźcami z innych krajów. Przymusowy migrant jest stale w stanie oczekiwania, niepewności. Inaczej jeśli jest to migrant zarobkowy, który nauczył się języka, przygotował dokumenty i rozumie, dlaczego zmienił kraj i na jakich warunkach wróci. Ale migrant przymusowy nie zdecydował się świadomie na przeprowadzkę, nie przygotował się do niej. Nieustannie czekają na powrót do domu. I mogą pozostawać w tym stanie przez wiele lat.

Mam klientkę, która przyjechała do Polski z dwójką dzieci. Jej mąż jest w Ukrainie, ale może ich odwiedzać, bo jedno z dzieci w rodzinie ma specjalne potrzeby. Ale ta kobieta jest w ciągłym stanie depresji. Nie chce iść do pracy w Polsce. Mówi, że w Ukrainie czeka na nią praca. Chociaż nie pracowała tam od dwóch lat. Wierzy, że wróci, bo ma tam dom i wiele planów. Chce być tylko w domu. Ale musi być w Polsce ze względu na swoje dzieci. I ten przymus jest jak jarzmo, które zostało na ciebie nałożone i musisz je ciągnąć. Jednocześnie nie zawsze rozumiesz, dlaczego to robisz. Dlaczego nie rozumiesz? Ponieważ jeśli uciekałeś w stanie stresu i paniki i kierowałeś się chęcią przetrwania, to dwa lata później, żyjąc w spokojnym kraju, nie słysząc syren alarmowych, zaczynasz myśleć, że wszystko jest normalne. I pojawia się pytanie: „Dlaczego muszę zostać za granicą?”. I ten wewnętrzny opór jest najbardziej uciążliwy.

Oczywiście, są też udane historie kobiet otwierających tutaj firmy, które odnoszą sukces nawet po przymusowej migracji. Jedna z moich klientek powiedziała niedawno: „Zdałam sobie sprawę z różnicy między przyjaciółmi z Ukrainy i obcokrajowcami - to chemia, którą czuję, gdy komunikuję się z ludźmi z mojego kraju. Słowa nie są w stanie tego wyjaśnić”. Jest to niewidzialne połączenie, które zawsze będzie odczuwalne. Dlatego przewiduję, że po zakończeniu wojny wiele osób wróci do domu.

Fundacja Kalejdoskop Kultur koncentruje się na zapewnieniu wsparcia psychologicznego

Przed nami przezwyciężenie zbiorowej traumy

Czy Ukraińcy nie wstydzą się szukać pomocy psychologicznej?

Czasami tak. Zwłaszcza, gdy odwiedzamy hostele, w których mieszkają Ukraińcy.

Proponujemyim rozmowę z psychologiem. W odpowiedzi zazwyczaj słyszymy, że nie mają problemów psychologicznych. Pomimo tego, że wśród nich są osoby z Bucza, które żyły pod okupacją i widziały straszne rzeczy. Na przykład jedna z kobiet ma męża, który był torturowany.

Ci ludzie mówią, że nie potrzebują psychologa. I nawet rozumiem dlaczego. Bo mieszkają razem, znają się i boją się, że ich problemy wyjdą poza ich przestrzeń. Więc to jest też kwestia bezpieczeństwa. Te kobiety nikomu nie ufają. W szczególności psychologom.

Czy istnieją na przykład zasady, których przestrzeganie pomoże poprawić stan psychiczny bez leków?

Istnieje strategia radzenia sobie, która okazała się skuteczna: zacznij komuś pomagać. Bądź wolontariuszem, dbaj o siebie, szukaj tych, którym możesz pomóc. Możesz na przykład dołączyć do naszej fundacji. To też jest forma przezwyciężania skutków stresu. Musisz rozmawiać z ludźmi, nabrać odpowiedniego nastawienia, samokształcić się, nauczyć się czegoś nowego. Musisz trenować swój mózg. Czasami wystarczy przejść się ulicą, żeby się uspokoić.

Często po konsultacjach mówię: „Przejdź się sam, nie korzystaj z komunikacji miejskiej”.

I to też działa. Każdy ma swój własny mechanizm przetwarzania trudnych doświadczeń. Jedni uciekają, inni zastygają, jeszcze inni zaczynają walczyć o wolność i niezależność.

Olha Ovchrenko: „Wiele probemów ukraińskich migrantów przymusowych dotyczy trudnych uczuć, utraty sensu życia, niezdolności do przystosowania się do zmian, tęsknoty za domem”.

Jakie wyzwania psychologiczne czekają psychologów i psychoterapeutów po wojnie?

Jest ich wiele. Po pierwsze, istnieje nieprzeżyta, długotrwała strata. Po drugie, są już żołnierze cierpiący na szok pourazowy, PTSD (zespół stresu pourazowego) i inne konsekwencje doświadczeń wojennych. Po trzecie, żołnierze wrócą z frontu do swoich rodzin. Przymusowi migranci będą musieli odbudować swoje życie od podstaw po powrocie. Nastąpi zmiana w systemie rodzinnym ze względu na fakt, że dzieci dorosły, ich role się zmieniły, a relacje rodzinne uległy przekształceniu. Wiele dzieci straciło rodziców i już nigdy ich nie zobaczy.  Wyzwaniem będzie również znaczna zbiorowa trauma. I tutaj jedyną nadzieją jest to, że zjednoczymy się, a nie zaostrzymy agresję. Jeśli zaczniemy się porównywać, mówić, że komuś jest łatwiej, komuś trudniej, to nie pomożemy ani sobie, ani innym. Społeczeństwo musi być przygotowane na znaczącą rekonstrukcję wartości, zmianę filarów, na których opierało się przed wojną.

Zdjęcie z Facebooka Fundacji Kalejdoskop Kultur

20
хв

Jest Ci źle? Zastosuj metodę "Bezpiecznej ręki". To działa!

Natalia Żukowska

Możesz być zainteresowany...

Ексклюзив
20
хв

Niewola i uwolnienie: życie od nowa

Ексклюзив
20
хв

Jest Ci źle? Zastosuj metodę "Bezpiecznej ręki". To działa!

Ексклюзив
20
хв

Dzieciom z ADHD trzeba pokazywać ich supermoce

Skontaktuj się z redakcją

Jesteśmy tutaj, aby słuchać i współpracować z naszą społecznością. Napisz do nas jeśli masz jakieś pytania, sugestie lub ciekawe pomysły na artykuły.

Napisz do nas
Article in progress