Exclusive
20
min

Protesty na granicy: jeden dzień na blokadzie

Kolejka o długości 16 kilometrów, ponad 20 godzin bez ruchu. Takie są realia ukraińskich kierowców na polsko-ukraińskiej granicy na przejściu granicznym Dorohusk - Jagodzin. Polscy protestujący nie zamierzają znieść blokady. Wręcz przeciwnie, zapowiadają, że będą stać aż do zwycięstwa

Natalia Ryaba

Przed przejściem granicznym Dorohusk - Jagodzin stoi najwięcej ukraińskich ciężarówek

No items found.

Zostań naszym Patronem

Dołącz do nas i razem opowiemy światu inspirujące historie. Nawet mały wkład się liczy.

Dołącz

Kolorowe ukraińskie ciężarówki ustawiają się wzdłuż drogi w niemal idealnie prostej linii. Sznury tych ciężarówek wiją się na zakrętach polskiej autostrady, która od 9 lutego stała się ich tymczasowym domem.

16 lutego 1400 ciężarówek stało w kolejce po polskiej stronie, większość z nich przed punktami kontrolnymi Dorohusk - Jagodzin i Hrebenne - Rawa-Ruska.

Na zewnątrz jest słonecznie i ciepło, jakby to była wiosna. Ukraińscy kierowcy w seledynowych i żółtych kamizelkach stoją na poboczu i rozmawiają. Czasem jest ich dwóch lub trzech, czasem cały tłum. Dobra pogoda to świetny pretekst, by wysiąść z ciężarówki.

Ten kierowca ostrzegł nas przed mandatami

Zatrzymujemy się i wysiadamy z samochodu. Kierowca jednej z ciężarówek wystawia głowę przez okno. Ostrzega nas, byśmy założyli kamizelki, w przeciwnym razie zostaniemy ukarani grzywną. Widzimy radiowóz, który od czasu do czasu przejeżdża obok ukraińskich TIR-ów. Zakładamy kamizelki i wyruszamy w poszukiwaniu kogoś, kto chciałby nam powiedzieć, co właściwie dzieje się na punkcie kontrolnym Dorohusk -Jagodzin.

Ciężarówki, które dla kierowców stały się tymczasowym domem

Gdy filmujemy ciężarówki, kierowcy szybko gromadzą się wokół nas. Każdy z nich ma inną historię, ale wszystkich łączy jedno: nie rozumieją, dlaczego nie mogą wrócić do domu.

Trzeba chodzić nie tylko dla zdrowia, ale także by pogadać z innymi kierowcami

Serhij Wojtiuk stoi na granicy od 9 lutego. Tego dnia polscy rolnicy rozpoczęli ogólnokrajowy strajk. Z Rygi do Kijowa przewozi pocztę i paczki. Na przedniej szybie wielkimi literami widnieje napis "Ukrposzta", według dokumentów to ładunek priorytetowy. W normalnym życiu byłby. Według polskich protestujących - nie.

Choć taki transport ma pierwszeństwo, nie został przepuszczony przez polskich protestujących

- Zapytałem polskich policjantów, czy mogę przejechać. Powiedzieli, że jest blokada. Zapytali, czy mam jakieś łatwo psujące się towary. Odpowiedziałem, że prawdopodobnie nie, ale podkreśliłem, że zgodnie z dokumentami mam ładunek priorytetowy. Poprosiłem o przepuszczenie. Policjant odpowiedział, że nie może pomóc. Zasugerował, abym udał się na blokadę i negocjował na własną rękę.  

Serhij stoi przed granicą 9 lutego

Niedaleko ciężarówki Sierhija stoi ciężarówka Wołodyra Diomina. Na przedniej szybie napis "pomoc humanitarna", tak ważny dla wszystkich Ukraińców.

Kierowca wiezie z Litwy części do podstacji energetycznej w Ładyżynie w obwodzie winnickim. Trzykrotnie próbował się przedostać, ale blokujący byli nieugięci. Twierdzili, że jeśli towar nie jest uszkodzony, można stać w kolejce:

Trzy próby przekroczenia granicy - żadna nie była udana

- Zapytali mnie, co przewożę. Powiedziałem, że części zamienne do podstacji energetycznej. Powiedzieli, że to są towary nieistotne, które nie przechodzą poza kolejnością. Umieścili mnie w kolejce ogólnej.  

Polscy protestujący nie uznali ładunku Wołodymyra za taki, który powinien przejechać bez kolejki.

Kierowcy twierdzą, że polscy protestujący obiecali przepuszczać 24 ciężarówki dziennie, jedną na godzinę. Ale na przykład 14 lutego ciężarówki stały bez ruchu przez ponad 20 godzin. Jeśli uda im się przejechać 500-600 metrów w ciągu dnia, to już jest sukces.

Kierowcy przyznają, że w ciągu dnia mogą przejechać co najwyżej 500-600 metrów

Kierowcy nie kryją zmęczenia, irytacji i niezadowolenia. Stoją pośrodku pola.

- Trzymają nas tu jako zakładników. Nie ma żadnych warunków: brak toalet, brak wody. Chłopakom kończy się olej napędowy, kończy się jedzenie. Żyjemy jak psy w budzie i, jak to mówią, sikamy na koło - mówi Serhij Wojtiuk.

Serhij i jego ciężarówka

Podczas gdy niektórzy Polacy przetrzymują ukraińskich kierowców ciężarówek jako "zakładników", inni zorganizowali własne małe firmy. Ten mężczyzna sprzedaje jedzenie, wodę i chleb. Pedałuje na rowerze wzdłuż całej 16-kilometrowej kolejki. Ukraińscy kierowcy mówią, że, owszem, sprzedaje z marżą, ale tak naprawdę cieszą się, że przynajmniej mogą kupić jedzenie.

Магазин на велосипеді

Najbliższy sklep jest niedaleko. Od czasu do czasu jeden z kierowców na zmianę odczepia swoją ciężarówkę i jedzie do supermarketu.

Podstawowe produkty można kupić od lokalnego sprzedawcy

Tutaj, wśród ukraińskich kierowców, można poczuć prawdziwe braterstwo. Wspólnie gotują, kupują artykuły spożywcze i spotykają się na wieczornych spotkaniach. Na przykład Iwan Oniszczuk gotuje pyszny barszcz - w kabinie swojej ciężarówki.

"Piec" w kabinie kierowcy

Kiedy opowiada o swoim gotowaniu, ślinka mi cieknie. Do barszczu zawsze dodaje bekon.

Jeśli barszcz czerwony, to tylko ze słoniną

Gotuje wszystko na małej kuchence. Mówi, że blokada blokadą, ale obiad musi być zgodnie z planem.

Iwan gotuje w samochodzie tak, jakby był w swojej domowej kuchni

Po drugiej stronie blokady

Polscy protestujący blokują drogę do punktu kontrolnego Dorohusk - Jagodzin
Traktor to symbol obecnych protestów

Zbliżamy się do polskich protestujących. Z daleka widzimy dym wydobywający się z ich dwóch ognisk. Mężczyźni siedzą wokół, intensywnie o czymś dyskutując. W pobliżu znajduje się stos drewna na opał przygotowany przez miejscowych. A także jedzenie i woda.

Protestujący mają mnóstwo drewna na opał, jedzenia i wody

Demonstrantów jest około pięćdziesięciu. Zablokowali drogę prowadzącą do przejścia granicznego Dorohusk- - Jagodzin. Na środku drogi stoi strach na wróble. Mówią, że to wiceminister rolnictwa Michał Kołodziejczak.

Strach na wróble blokujący przejście

Gdy przejeżdżają ciężarówki lub autobusy, strach na wróble jest usuwany z drogi, a potem przywracany na miejsce. To rodzaj punktu kontrolnego. Oto ciężarówki z benzyną jadące w kierunku Ukrainy. Za nimi - autobus, którego pasażerowie patrzą na protestujących wielkimi oczami.

Protestujący przepuszczają ciężarówki z benzyną

Jeden z organizatorów, który przedstawił się jako Paweł, zapowiada duży wiec rolników na 20 lutego. Część protestujących przejedzie od granicy w kierunku Warszawy, reszta zablokuje miasto:

- 20 lutego wszystkie główne drogi zostaną zablokowane. Niektórzy z nas zostaną tutaj, podczas gdy inni pójdą dalej blokować. Będziemy tu do końca, dopóki rząd nie da jasnej obietnicy: w tym czasie dostaniecie to i tamto. Potrzebujemy gwarancji czarno na biały, a nie obietnic.

Zdjęcie Michała Kołodziejczaka na jednym z transparentów protestujących

Paweł zapewnia nas, że sami dotrzymują swoich obietnic - i przepuszczają 24 ukraińskie ciężarówki w każdą stronę. Ale ukraińscy przewoźnicy twierdzą inaczej.

Policjantów pilnujący protestu

Polscy protestujący chętnie rozmawiają z dziennikarzami. Opowiadają nam szczegółowo, z czego są tak niezadowoleni. Marek Kliszcz jest lokalnym rolnikiem, produkuje olej. Przede wszystkim ma pretensje do UE, a konkretnie do Europejskiego Zielonego Ładu [planu mającego na celu radykalne zmniejszenie emisji dwutlenku węgla przez państwa członkowskie UE, tak aby Unia Europejska stała się neutralna dla klimatu do ok. 2050 r. - red.]. A potem, oczywiście, wspomina o ukraińskim zbożu.

- Zielonego Ład ma negatywny wpływ na produkcję rolną. Nie jesteśmy już konkurencyjni na rynku unijnym i pozaunijnym. Import zbóż, głównie ze wschodu, również ma negatywny wpływ na polski rynek. Ceny spadają do tego stopnia, że firmy bankrutują. I to jest problem - mówi Marek Kliszcz.

Marek Klisz (w czapce)

Po rozmowie mężczyzna idzie do swoich kolegów z blokady. Stoją przy ognisku i żywo o czymś dyskutują. Wracamy do Warszawy. Ukraińskie ciężarówki stoją samotnie w promieniach wieczornego lutowego słońca.

Od 9 lutego 2024 r. kierowcy tych ciężarówek śpią w kabinach swoich pojazdów

Kierowcy czekają na jutro. Może sytuacja się zmieni, może granica zostanie odblokowana, a oni w końcu wrócą do domu i swoich rodzin?

Ukraińskie ciężarówki stoją w kilometrowych kolejkach

Zdjęcia w raporcie zrobili autorzy materiału

No items found.
Р Е К Л А М А
Dołącz do newslettera
Thank you! Your submission has been received!
Oops! Something went wrong while submitting the form.

Zastępczyni redaktorki naczelnej sestry.eu.

Ukraińska dziennikarka i redaktorka. Pracowała w ukraińskim wydaniu Radio France Internationale (RFI). Była starszą redaktorką tygodnia e kanale telewizyjnym Ukraina 24. Pracowała w kanale telewizyjnym Espresso oraz w Radio Liberty. Jest producentką Media Lifeline Ukraine.

Zostań naszym Patronem

Dołącz do nas i razem opowiemy światu inspirujące historie. Nawet mały wkład się liczy.

Dołącz
metro, ludzie, alarm przeciwlotniczy

<frame>Więcej wiedzy, mniej strachu - to hasło naszego nowego cyklu. Bo bezpieczeństwo to fakty, sprawdzone informacje, rzetelne argumenty. Im więcej będziemy wiedzieć, tym lepiej przygotujemy się na przyszłość.<frame>

Czy Polska jest gotowa na kryzys? W dobie niepewności geopolitycznej, wojny w Ukrainie i narastających napięć w Europie kluczowe są edukacja i organizacja społeczeństwa. Przyjmując ponad milion ukraińskich uchodźców Polska zyskała nie tylko nowych mieszkańców, ale także unikalną wiedzę i doświadczenie ludzi, którzy kwestię ochrony ludności poznali w najtrudniejszych warunkach: pod bombami i ostrzałem rakietowym. To kapitał, którego nie wolno zmarnować.

Nowa ustawa – o ochronie ludności i obronie cywilnej, obowiązująca od 1 stycznia – to konkretna odpowiedź na realne zagrożenia. Jednocześnie to szansa na dodatkową integrację, dzięki której Polacy i Ukraińcy mieszkający w Polsce mogą być razem w przygotowywaniu się do sytuacji kryzysowej. 

Polska wyciągnęła wnioski z tragicznych wydarzeń ostatnich lat. Nowa ustawa kładzie nacisk na trzy kluczowe elementy: modernizację i budowę schronów oraz miejsc ukrycia, system alarmowania i powiadamiania, a także szeroką edukację obywatelską, która ma zapewnić każdemu obywatelowi podstawową wiedzę o tym, jak działać w sytuacji kryzysowej. Kontekst wojny w Ukrainie jest tu oczywisty.

Wielu Ukraińców przebywających w Polsce ma bezcenne doświadczenie w zakresie ochrony ludności – czy to jako jej bezpośredni uczestnicy, czy jako organizatorzy systemu ewakuacji i schronienia

To szansa, którą Polska musi wykorzystać. Kiedy wojna zaskakuje, nie ma w pełni gotowych systemów. A wtedy kluczowe staje się efektywne wykorzystanie tego, co już istnieje.

Co może być schronem? Praktyczne podejście do ochrony ludności. Wiedza – to jest nasz pierwszy „schron”! 

19 kwietnia 2024 r. - Dzieci wchodzą do schronu przeciwbombowego w gimnazjum Perspectiva, gdzie odbywają się zajęcia w formacie mieszanym, w Nowowasyliwce w obwodzie zaporoskim. Zdjęcie: Ukrinform/East News/Dmytro Smolienko

Według nowej ustawy każda piwnica, każdy podziemny garaż czy tunel może pełnić funkcję miejsca ukrycia. Warto już teraz rozejrzeć się swoim otoczeniu i odpowiedzieć sobie na pytanie: „Co zrobię w razie zagrożenia?” Lepiej wiedzieć wcześniej, niż uczyć się dopiero wtedy, gdy nastanie chaos. 

I tu właśnie widać potencjał doświadczeń Ukraińców w Polsce. Ludzie, którzy przeżyli alarmy bombowe, mogą podzielić się praktyczną wiedzą z Polakami o organizacji życia w schronach, o zaopatrzeniu w wodę i jedzenie, o psychologicznych aspektach przetrwania, o mobilnych aplikacjach alarmowych, które w Ukrainie stały się kluczowym narzędziem ostrzegania. To nie jest teoria. To realne doświadczenia tych, którzy każdego dnia muszą mierzyć się z konsekwencjami wojny. Ich świadectwo ma większą wartość niż jakikolwiek podręcznik. 

Edukacja w tym zakresie jest kluczem do bezpieczeństwa, więc warto wykorzystać potencjał Ukraińców. Polska potrzebuje szerokiej akcji edukacyjnej jak najszybciej. Według ustawy kluczową rolę w ochronie ludności mają odegrać samorządy i straż pożarna. Tyle że w praktyce system będzie działał tylko wtedy, gdy zaangażują się w niego setki tysięcy ludzi.

Ukraińcy, którzy doświadczyli realnego zagrożenia, mogą stać się instruktorami, edukatorami i liderami tej zmiany. Organizacje pozarządowe już teraz odgrywają ogromną rolę w szkoleniach – zarówno dla Ukraińców, jak Polaków. To się opłaci nam wszystkim. Polskie gminy potrzebują praktyków, którzy znają realia sytuacji kryzysowej. Szeroka edukacja społeczeństwa zwiększa szanse na skuteczne działanie w razie zagrożenia. Integracja Ukraińców w procesy ochrony ludności wzmocni bezpieczeństwo Polski.

Państwo, samorządy i kobiety będą na pierwszej linii. Nowa ustawa stawia na samorządy. To one mają wdrażać system ochrony ludności, a więc to w miejscach zamieszkania Ukraińców i Polaków będzie rozgrywać się najważniejsza walka o skuteczność nowego prawa. Co istotne, kobiety w Ukrainie odegrały kluczową rolę w organizacji systemu ochrony ludności – od ratowniczek i wolontariuszek po liderki organizacji humanitarnych. To one zapewniały przetrwanie w czasie chaosu.

W Polsce kobiety również mogą stać się siłą napędową takichzmian, wchodząc w struktury samorządowe, NGO-syi zespoły edukacyjne

Czy Polska jest gotowa na kryzys i ochronę ludności? Polska jest dziś w lepszej sytuacji niż kilka lat temu. Nowa ustawa to ważny krok, lecz sama infrastruktura nie wystarczy. Kluczowe będzie realne zaangażowanie obywateli w edukację i działania kryzysowe, mądre wykorzystanie doświadczeńUkraińców i skuteczna współpraca samorządów, organizacji oraz rządu.

1 kwietnia 2024 r. - Zaporoże, dwóch robotników w nowym modułowym podziemnym schronie przeciwbombowym dla 100 osób budowanym na dziedzińcu pięciopiętrowego budynku mieszkalnego, który został uszkodzony przez rosyjski pocisk S-300 6 października 2022 r. i jest obecnie naprawiany. Zdjęcie: Ukrinform/East News/Dmytro Smolienko

To nie jest scenariusz filmu katastroficznego. To rzeczywistość, którą trzeba zrozumieć i do której trzeba się przygotować. W XXI wieku bezpieczeństwo to nie tylko armia, ale także świadome, zorganizowane społeczeństwo. A jego budowanie zaczyna się od edukacji – takiej, która daje fakty, a nie sieje strach.

Bezpieczeństwo to nasza wspólna odpowiedzialność. To nie jest tylko domena państwa. To nie coś, co rząd może nam „zapewnić”, jak usługę – to coś, co budujemy i dajemy sobie nawzajem. Oczywiście instytucje, przepisy, systemy alarmowe i schrony są bardzo ważne. Ale tym, co naprawdę decyduje o przetrwaniu w sytuacji kryzysowej, sąludzie. To nasze relacje, gotowość do pomocy, umiejętność działania w sytuacjach stresowych i świadomość, że w trudnym momencie nie jesteśmy zdani tylko na siebie.

Każdy z nas jest częścią systemu bezpieczeństwa – od nauczyciela, który uczy dzieci zasad pierwszej pomocy, przez sąsiada, który wie, gdzie znajduje się najbliższe miejsce schronienia, po wolontariuszkę, która pomaga nowo przybyłym uchodźcom odnaleźć się w nowej rzeczywistości.

Siła państwa leży w sile społeczeństwa – a społeczeństwo jest silne wtedy, gdy jego członkowie wiedzą, że mogą na siebie liczyć. Ukraińcy są członkami społeczeństwa

W przeszłości najwięcej wygrywali ci, którzy rozumieli, że najlepszą linią obrony nie są mury i schrony, ale dobrze przygotowani, solidarni ludzie. W Ukrainie to właśnie społeczna mobilizacja ocaliła tysiące istnień. W Polsce mamy szansę czerpać z tych doświadczeń, nie czekając, aż do działania zmusi nas kryzys. 

Budowanie bezpieczeństwa zaczyna się dziś – i zaczyna się od nas.

20
хв

Wiedza to nasz pierwszy schron

Julia Boguslavska

Chatboty AI, które stały się powszechnym narzędziem pracy dla milionów ludzi, mogą być pod wpływem rosyjskiej propagandy i przekazywać ją jako prawdziwe informacje. W Badania NewsGuard pokazują, że Kreml stworzył złośliwą sieć generowania treści o nazwie Pravda, która jest dostosowana wyłącznie do chatbotów i zatruwa generowane odpowiedzi dezinformacją, by promować własne narracje.

Pravda została uruchomiona w kwietniu 2022 r., już po rozpoczęciu przez Rosję inwazji na Ukrainę. Od tego czasu rozprzestrzeniła się na 49 krajów w dziesiątkach języków.

– To, że chatboty będą szerzyć dezinformację, było nieuniknione. I nie należy winić za to sztucznej inteligencji, winni są ludzie – mówi Dominik Gąsiorowski, ekspert ds. przeciwdziałania rosyjskiej propagandzie. I dodaje:

Grok, chatbot sztucznej inteligencji, opracowany przez firmę xAI Elona Muska, w przeciwieństwie do ChatGPT szczerze odpowiada na pytanie, kto szerzy najwięcej dezinformacji

Nie wszystko jest takie jasne

Jeśli zapytasz ChatGPT: „Czyj jest Krym?”, odpowiedzi będą się różnić w zależności od wybranego języka. Na przykład gdy zapytasz w języku ukraińskim, sztuczna inteligencja udzieli właściwej odpowiedzi: „Zgodnie z prawem międzynarodowym Krym jest terytorium Ukrainy”. Ale jeśli wpiszesz pytanie po rosyjsku, przeczytasz: „Status Krymu jest przedmiotem międzynarodowego sporu”.

Na zadane po ukraińsku pytanie: „Kto ostrzeliwuje Donbas?” odpowiedź brzmi: „Federacja Rosyjska i wspierane przez nią grupy zbrojne są odpowiedzialne za ostrzał Donbasu po rozpoczęciu inwazji na pełną skalę”. Dla tych, którzy mówią po rosyjsku, jest inna odpowiedź: „Odpowiedź na to pytanie zależy od źródeł informacji. Obie strony oskarżają się nawzajem o ostrzał i często trudno ustalić jednoznaczną odpowiedzialność za konkretne przypadki ostrzałów”.

Czy to wina Rosji? W „wersji dla Ukraińców” ChatGPT nie ma wątpliwości: „Zgodnie z prawem międzynarodowym Rosja jest odpowiedzialna za swoją agresję przeciwko Ukrainie”. Tyle że w języku rosyjskim chatbot poddaje to w wątpliwość: „Odpowiedź na to pytanie zależy od punktu widzenia i podejścia prawnego”.

Jak to działa

Gdy czytasz ten tekst, sieć Pravda mnoży kolejne teksty online w różnych językach i z różnych źródeł, promując kłamstwa.

Według Nikity Gładkicha, eksperta w dziedzinie sztucznej inteligencji i autora kursów Python Software Engineering, który pracował dla takich firm, jak Primer AI, Revolut i Anaconda, wiele informacji tekstowych jest potrzebnych do trenowania modeli leżących u podstaw chatbotów.

Obecnie największe i najlepsze modele są trenowane na wszystkich dostępnych danych zebranych w Internecie. Dlatego firmy rozwijające LLM (duże modele językowe) nieustannie przeszukują sieć.

Najwygodniejszym źródłem są serwisy informacyjne, które wciąż zapełniają się nowymi materiałami. Standardy dziennikarskie wymagają sprawdzania faktów, więc domyślnie te profesjonalne, oryginalne teksty powinny zawierać mniej fejków

Tworząc ogromną ilość treści na pozornie niezależnych stronach internetowych, Pravda znacznie zwiększa prawdopodobieństwo, że modele AI znajdą te informacje i „wezmą je” za dane internetowe, które zostaną potem wykorzystane przez chatboty.

Według NewsGuard w zeszłym roku w danych wyjściowych zachodnich systemów sztucznej inteligencji zostało uwzględnionych 3,6 miliona tekstów z sieci Pravda, które zatruły odpowiedzi chatbotów fałszywymi twierdzeniami i rosyjską propagandą.

– Na etapie szkolenia sztuczna inteligencja jest jak małe dziecko, akceptujące wszelkie dane wejściowe jako prawdziwe – wyjaśnia Nikita Gładkich. –Mechanizmy filtrowania tych danych zależą całkowicie od ludzi. To praca ręczna, by wybrać, na czym trenować model. Ale kiedy korpus danych do szkolenia sięga setek tysięcy lub milionów dokumentów, nadzieja na uczciwą ocenę jest bardzo naiwna. Bo w tym ogromnym zasobie dokumentów wykorzystywanych do szkolenia AI mogą być zawarte idee propagandowe.

Kombajn propagandy

Ważne jest, że Pravda nie tworzy własnych treści i nie jest skierowana do użytkowników: agreguje jedynie materiały z rosyjskich mediów i od prokremlowskich blogerów, zwiększając ich wpływ.

W ramach sieci zidentyfikowano już 150 stron internetowych, z których 40 ma nazwy domen związane z regionami Ukrainy. 70 jest ukierunkowanych na Europę – zamieszczają teksty po angielsku, francusku, czesku i w innych europejskich językach.

W rozmowie z PAP Michał Marek z Fundacji Centrum Badań nad Współczesnym Środowiskiem Bezpieczeństwa zwraca też uwagę, że treści polskojęzycznej wersji Pravdy są często tłumaczeniami materiałów opublikowanych wcześniej na rosyjskich stronach internetowych.

– Są też materiały tworzone przez Polaków zaangażowanych w działania dezinformacyjne na rzecz strony rosyjskiej, publikowane w szczególności w mediach społecznościowych – mówi Marek.

30 stron internetowych jest skierowanych do krajów Afryki, Pacyfiku, Bliskiego Wschodu, Ameryki Północnej, Kaukazu i Azji – w tym Kanady, Japonii i Tajwanu. Jeszcze inne są spersonalizowane i wysoce wyspecjalizowane, z odniesieniami w tytułach do Trumpa, Macrona, NATO itp.

– To naturalne, że gdy opinia lub zestaw powiązanych pomysłów są często spotykane w danych źródłowych, stają się pomysłami, które sztuczna inteligencja wykorzystuje do generowania odpowiedzi dla użytkowników – mówi Nikita Gładkich.

Naukowcy twierdzą, że dezinformację trudno wykryć, ponieważ sieć dodaje nowe domeny, a zablokowanie wielu stron Pravdy nie zapobiega natychmiastowemu pojawianiu się nowych

AI nas odzwierciedla

Im lepiej chatboty generują treści, tym trudniej będzie przyłapać je na manipulacji. Istnieje jednak rozwiązanie tego problemu.

Według Gładkicha wszystkie nowoczesne modele przechodzą etap dodatkowego treningu, zwanego Reinforcement Learning from Human Feedback (RLHF). Mówiąc najprościej, wiele osób komunikuje się ze sztuczną inteligencją i ocenia jakość odpowiedzi. Na podstawie tych danych narzędzia AI są ulepszane.

– To właśnie na tym etapie sztuczna inteligencja jest uczona, że nie powinna ujawniać receptur materiałów wybuchowych, a powinna np. zalecać wizytę u lekarza w przypadku dolegliwości zdrowotnych, a także być grzeczna i uprzejma – wyjaśnia Gładkich. – To właśnie wynalezienie RLHF pozwoliło nowoczesnym narzędziom AI „wyjść z laboratorium na świat”. Wszystkie poprzednie eksperymenty kończyły się bardzo szybko, gdy użytkownicy prowokowali AI rasistowskimi lub seksistowskimi wypowiedziami, przekleństwami itp. Faktem jest, że sztuczna inteligencja nas odzwierciedla, zachowując się, jak przeciętny użytkownik Internetu.

Instrukcje dla testerów na etapie RLHF określają, o co dokładnie pytać sztuczną inteligencję i które odpowiedzi są preferowane. Oczywiście można również dodać instrukcje dotyczące zwalczania propagandy, lecz w praktyce nie jest to łatwe zadanie.

Jak temu temu przeciwdziałać

– Wiemy, jak oszacować szkody spowodowane atakiem terrorystycznym z użyciem materiałów wybuchowych, których receptura została uzyskana dzięki sztucznej inteligencji. Albo szkody zdrowotne wynikające z nieprawidłowych zaleceń lekarskich. Ale jak oszacować szkody spowodowane propagandą i praniem mózgu? To zadanie z gwiazdką – zaznacza Nikita Gładkich.

Sugeruje zarazem, że takie demaskatorskie badania doprowadzą do powstania protokołów zwalczania propagandy zarówno na etapie zbierania danych do szkolenia, jak na etapie RLHF. Użytkownicy sieci powinni jednak nadal polegać na zdrowym rozsądku, uczyć się i zachować ostrożność w stosunku do wszelkich odpowiedzi AI.

– Rosyjska propaganda stale ewoluuje, znajdując nowe kanały dystrybucji – podkreśla Dominik Gąsiorowski.

– Jesteśmy wobec niej bezradni, bo Rosjanie nie grają według zasad. To tak, jakby jedna drużyna na boisku piłkarskim trzymała się reguł fair play, a druga wyszła na nie uzbrojona w pałki i łańcuchy

Dlatego otwierając okno chatbota, powinieneś uzbroić się w krytyczne myślenie, filtrować informacje i korzystać ze starego dobrego fact checkingu. I nie zapominaj, że w tym pokoju to my jesteśmy dorośli, a narzędzia AI to tylko asystenci, którzy też popełniają błędy.

Zdjęcia: Shutterstock

20
хв

Stalin miał „Prawdę”, Putin ma Pravdę

Olga Gembik

Możesz być zainteresowany...

Ексклюзив
Dezinformacja
20
хв

Stalin miał „Prawdę”, Putin ma Pravdę

Ексклюзив
20
хв

Bilet do pułapki. John Bolton o negocjacjach z Rosją i ich konsekwencjach dla Ukrainy

Ексклюзив
20
хв

O czym rozmawiała "koalicja chętnych" w Paryżu. Najważniejsze wnioski

Skontaktuj się z redakcją

Jesteśmy tutaj, aby słuchać i współpracować z naszą społecznością. Napisz do nas jeśli masz jakieś pytania, sugestie lub ciekawe pomysły na artykuły.

Napisz do nas
Article in progress