Exclusive
4
min

Wojna przemawia we wspomnieniach, emocjach i książkach

Książka o wojnie: najgorszej, najlepszej, najtrudniejszej i najważniejszej została zaprezentowana w Warszawie

Oksana Szczyrba

Rimma Ziubina (z lewej) i Krystyna Janda podczas prezentacji. Zdjęcie autora

No items found.

Zostań naszym Patronem

Dołącz do nas i razem opowiemy światu inspirujące historie. Nawet mały wkład się liczy.

Dołącz

"Wojna 2022: Dzienniki, eseje, wiersze" to jedna z pierwszych dużych książek w języku polskim o rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Zbiór zawiera fragmenty dzienników, esejów i wierszy ponad 40 współczesnych ukraińskich pisarzy napisanych po 24 lutego. Książka została przygotowana przez 14 tłumaczy, a wcześniej ukazała się w języku ukraińskim.

Autorem koncepcji publikacji jest Jewhen Klimakin, redaktor portalu Nowa Polska: - Chciałem, żeby to nie były tylko jakieś teksty, bo notować każdy może, ale literatura wielkiej jakości. Aby opisać to doświadczenie, pewną refleksję nad tym, co się z nami dzieje, postanowiłem zaangażować najlepszych ukraińskich pisarzy. Oni są w stanie opisać to, czego człowiek doświadcza, ale nie może tego opisać słowami.

Prezentacja książki w Warszawie

Teksty do zbioru wybrał pisarz Wołodymyr Rafajenko, który dwukrotnie przeżył okupację - w 2014 roku w Doniecku, a w marcu 2022 roku w obwodzie kijowskim.

Autorzy opisywali, jak wojna wywróciła ich świat do góry nogami. Niektórzy przyznali, że po inwazji na pełną skalę w ogóle przestali pisać. Wśród nich jest Ołeksandr Irwaniec, ukraiński poeta, prozaik, dramaturg i tłumacz: - Przechodziłem przez bardzo trudny okres. Jewhen zaproponował mi napisanie eseju, ale niestety nie mogłem. Wzięli więc mój napisany wcześniej wiersz. Dopiero pod koniec listopada zacząłem pisać - to była proza o Ukrainie, ale nie o wojnie.

Wśród autorów są żołnierze, którzy teraz walczą na froncie. Nagrali krótkie filmy dla czytelników. Ukraiński pisarz, tłumacz, reporter i żołnierz Sił Zbrojnych Ukrainy Artem Czapajew wyraził wdzięczność Europejczykom, którzy udzielili schronienia ukraińskim uchodźcom: - Moje dzieci i żona są w Europie. To nasza wspólna walka. Nie jesteśmy gotowi na żadne ustępstwa, ponieważ ustępstwa to tylko zamrożenie (wojny). A my musimy wygrać. Pavlo Kazarin, ukraiński dziennikarz i żołnierz, jest przekonany, że to wojna o przyszłość: - W tej wojnie definiujemy zasady, według których kontynent będzie istniał w nadchodzących latach. Ona definiuje to, co uważamy za dobro i zło, gdzie są granice tego, co jest akceptowalne, a wszyscy na Ukrainie walczą o zdefiniowanie tej wersji przyszłości. Rozumiem ludzi w Europie, którzy mówią, że Ukraińcy nie powinni być sami w tej wojnie. Możemy mieć albo wspólne zwycięstwo, albo wspólną porażkę.

Publikacja jest w języku polskim

Dwoje autorów, których teksty znalazły się w antologii, zostało zabitych przez Rosjan podczas tej wojny. Wiktoria Amelina zginęła w wyniku ataku rakietowego na Kramatorsk. Wołodymyr Wakulenko był torturowany przez okupantów w obwodzie charkowskim.

Hałyna Kruk, ukraińska poetka, krytyk literacki i tłumaczka, zauważyła, że takie antologie pozwalają czytelnikom w Polsce i innych krajach lepiej zrozumieć sytuację związaną z wojną: - Książka podsumowuje całe doświadczenie Ukraińców w ostatnich latach. Literatura pozwala nam rejestrować to, co zmienia się bardzo szybko, bo żyjemy w dynamicznym czasie. Ta książka prezentuje literaturę faktu, czyli pamiętniki, poezję, fragmenty prozy. Takie antologie pozwalają nam wczuć się w pewne doświadczenie, wydarzenie, lepiej zrozumieć to, co się dzieje. Poeta dodał, że wojna jest bardzo ciekawym materiałem na literaturę, ale tylko wtedy, gdy nie jest się w jej środku: W Ukrainie wiele osób ma traumę z powodu rzeczywistości, która się nie poprawia. Ludziom trudno słuchać o wojnie, ale czasami to pomaga przetrwać i uwolnić się od pewnej sytuacji. Nie możemy uciekać od tematu wojny, bez względu na to, jak jest trudny.

Podczas prezentacji czytelnicy dość emocjonalnie reagowali na fragmenty książki czytane przez polską aktorkę, scenarzystkę i reżyserkę filmową Krystynę Jandę oraz ukraińską aktorkę Rimmę Ziubinę.

W komentarzu dla Sestry.eu Krystyna Janda podzieliła się swoimi odczuciami na temat odczytów ze sceny: - Opisano tu cudowne rzeczy. Nie mogę czytać, bo płaczę. Myślałam, że nie przetrwam tego wieczoru. Chcę zwrócić uwagę na doskonałe tłumaczenie każdej historii. Każdy z tłumaczy wykonał świetną robotę. Książka jest bardzo ważna na polskim rynku literackim, szczególnie dla intelektualistów i intelektualistek. Uważam, że to nie jest literatura masowa, powinna trafić przede wszystkim do szkół i młodzieży. Ludzie, którzy doświadczyli okropieństw wojny, mogą wiele o tym opowiedzieć. Ale kiedy takie rzeczy zamienia się w poezję, eseje, szczere historie kobiet, a wszystko jest uporządkowane, to urasta to do nieznanego poziomu znaczenia.

Jacek Podsiadło, polski poeta, prozaik, tłumacz i dziennikarz, też podzielił się swoimi wrażeniami na temat fragmentów książki: - Przez długi czas wojna była dla mnie wojną papierową, ale teraz jest wiele rzeczy, które dotykają mnie osobiście, jak i wielu innych.

Pod koniec prezentacji Jewhen Klimakin podkreślił, że antologia jest bardzo realistyczna: - Jak powiedział jeden z tłumaczy, ta książka zawiera wszystko, co dzieje się w życiu: najgorsze, najlepsze, najtrudniejsze i najważniejsze. Dlatego osoba czytająca tę książkę nie może pozostać obojętna.

Ukraińskie wydanie książki "Wojna 2022: Dzienniki, eseje, poezja" ukazało się w 2022 roku i jest wspólnym projektem Nowej Polski, wydawnictwa Staryj Lew i ukraińskiego PEN Klubu. Polskojęzyczna wersja zbioru została wydana przy wsparciu Centrum Dialogu im. Juliusza Mieroszewskiego i "Nowej Polski".

No items found.
Partner strategiczny
Dołącz do newslettera
Thank you! Your submission has been received!
Oops! Something went wrong while submitting the form.

Ukraińska dziennikarka, gospodyni programów telewizyjnych i radiowych. Dyrektorka organizacji pozarządowej „Zdrowie piersi kobiet”. Pracowała jako redaktor w wielu czasopismach, gazetach i wydawnictwach. Od 2020 roku zajmuje się profilaktyką raka piersi w Ukrainie. Pisze książki i promuje literaturę ukraińską. Członkini Narodowego Związku Dziennikarzy Ukrainy i Narodowego Związku Pisarzy Ukrainy. Autorka książek „Ścieżka w dłoniach”, „Iluzje dużego miasta”, „Upadanie”, „Kijów-30”, trzytomowej „Ukraina 30”. Motto życia: Tylko naprzód, ale z przystankami na szczęście.

Zostań naszym Patronem

Nic nie przetrwa bez słów.
Wspierając Sestry jesteś siłą, która niesie nasz głos dalej.

Dołącz

Od marca 2025 roku Jakub Karnowski jest prezesem zarządu KredoBanku (Grupa PKO Banku Polskiego) z siedzibą we Lwowie; wcześniej, od sierpnia 2024, pełnił funkcję pierwszego wiceprezesa. KredoBank – jako ukraiński bank z polskim kapitałem – finansuje przedsiębiorstwa i projekty wspierające stabilność oraz odbudowę ukraińskiej gospodarki. W latach 2021–2024 był niezależnym członkiem rady nadzorczej Ukrzaliznyci, zasiada również w radzie nadzorczej Ukrposzty.

Joanna Mosiej: Jakiś czas temu wspólnie uczestniczyliśmy w wykładzie profesora Jarosława Hrycaka, który próbował odpowiedzieć na pytanie, jakiej Ukrainy potrzebuje Polska i jakiej Polski potrzebuje Ukraina. Jestem bardzo ciekawa, jak Pan sam odpowiedziałby dziś na to pytanie.

Jakub Karnowski: Jesteśmy pod koniec czwartego roku pełnoskalowej wojny. Dla Ukraińców wojna zaczęła się jednak w 2014 roku, a więc trwa już niemal dwanaście lat. Musimy mieć świadomość, że Ukraina jest krajem skrajnie wyczerpanym. Setki tysięcy ludzi zginęły lub zostały ranne w wyniku rosyjskiej agresji.

Polska również jest stroną tej wojny – choć nie w sposób otwarty. Rosja nie odważy się na bezpośredni atak na kraj należący do NATO, między innymi ze względu na niezwykłe bohaterstwo Ukraińców. Ale to, co obserwujemy: sabotaże na kolei, podpalenie hali przy ulicy Marywilskiej w Warszawie i wiele innych zdarzeń – to są realne zagrożenia. Jestem przekonany, że o części z nich nawet nie wiemy, bo zostały skutecznie udaremnione przez polskie służby. Musimy jasno powiedzieć: wróg jest wspólny. Historycznie często bywało tak, że Polska była w lepszej sytuacji niż Ukraina – głównie z powodów geograficznych.

Joanna Mosiej: Im bliżej Moskwy, tym gorzej.

Dokładnie tak. Nie trzeba nikogo przekonywać, dlaczego wzajemnie się potrzebujemy. Polska potrzebuje Ukrainy zdolnej do obrony przed rosyjską agresją. Z kolei Ukraina potrzebuje silnej Polski jako zaplecza logistycznego, politycznego i społecznego. Tu mieszkają rodziny ukraińskich żołnierzy. Jesteśmy sobie najbliżsi pod każdym względem: kulturowym, długości granicy, intensywności przepływu towarów.

Sukces polskiej gospodarki jest bezprecedensowy i Ukraińcy nam go szczerze zazdroszczą. Wydatki na obronność rzędu 4–5 procent PKB są możliwe właśnie dlatego, że wcześniej udało się przeprowadzić skuteczne reformy gospodarcze. Ukraina tego etapu nie przeszła. Dlatego potrzebujemy się nawzajem silni – różni, ale wspierający się.

Joanna Mosiej: Witalij Sych, redaktor naczelny NV.ua, powiedział w rozmowie z nami: „Warszawa to Kijów, któremu się udało”. Dla wielu Ukraińców Leszek Balcerowicz jest w pewnym sensie bohaterem. Dlaczego Ukrainie w latach 90. się nie powiodło i czy po wojnie jest jeszcze na to szansa?

Przyczyn jest wiele. W 1990 roku PKB na mieszkańca w Ukrainie, jeszcze w Ukraińskiej SRR, było wyższe niż w Polsce.

Pamiętam to bardzo dobrze. Mam osobistą historię: w dniu ogłoszenia niepodległości Ukrainy, 24 sierpnia 1991 roku, byłem w Chmielnickim. Miałem 17 lat i zajmowałem się handlem: kupowałem spodnie w Przemyślu i sprzedawałem je na bazarze w Ukrainie. Widziałem na własne oczy, jak wyglądały oba kraje. Ukraina była wówczas nieco bardziej rozwinięta niż Polska.

Stało się tak z kilku powodów. Po pierwsze: nie miała swojego Balcerowicza jako realnego lidera przemian. On sam był później na Ukrainie bardzo wysoko ceniony: w 2016 roku zaproponowano mu nawet stanowisko premiera. Nie przyjął tej propozycji, ale przez pewien czas kierował zespołem doradców prezydenta Petra Poroszenki. Wspierała go grupa Polaków i osób z ukraińskimi korzeniami.

Ukrainie zabrakło jednak nie tylko jednej postaci, lecz całego środowiska - takiego, jakie w Polsce powstało wokół Unii Wolności: Jacka Kuronia, Bronisława Geremka, Adama Michnika, Tadeusza Mazowieckiego, Władysława Frasyniuka. Państwowców, inteligencji z realnym wpływem. Ukraina miała wybitne jednostki, ale nie miały one wystarczającej siły politycznej.

Do tego dochodzi czynnik historyczny. Poza zachodnią częścią kraju, która do 1939 roku należała do Polski, Ukraina była częścią Związku Sowieckiego. Profesor Hrycak mówił, że sanacja w schyłkowym okresie była dla Ukraińców trudna — ale po drugiej stronie granicy był Hołodomor, bolszewicy i terror. To była przepaść cywilizacyjna. Polska zachowała pamięć rynku, kodeksu handlowego z 1934 roku. Ukraina — nie.

I oczywiście kluczowa była odległość od Moskwy.

Joanna Mosiej: Profesor Hrycak nazwał polsko-ukraińskie pojednanie z 1991 roku „cudem”. Czy Pan też by użył tego słowa?

Staram się patrzeć na to możliwie chłodno. Nie mam korzeni na Wschodzie, pochodzę z Zagłębia Dąbrowskiego i z Warszawy więc moje spojrzenie jest bardziej analityczne. Rola prezydentów Kwaśniewskiego i Komorowskiego była ogromna. We Lwowie, na Cmentarzu Łyczakowskim, stoją obok siebie pomniki Orląt Lwowskich i Strzelców Siczowych. Trudno wyobrazić sobie podobną sytuację w innym kraju.

Dla Polaków Orlęta to bohaterowie, ale faktem jest, że strzelali do Ukraińców. Strzelcy Siczowi ginęli za wolną Ukrainę, często walcząc z Polakami. A dziś ich pomniki stoją obok siebie. To niezwykle mocny symbol „rodzinnej Europy”.

Czy nasze relacje są szczególnie trudne? Nie powiedziałbym. Jeśli spojrzymy na historię Europy, choćby Francji i Niemiec, zobaczymy, że dramatyczne doświadczenia są normą. W II RP Ukraińcy stanowili 15 procent ludności, byli największą mniejszością narodową. Prawie nie ma sąsiadujących ze sobą państw w Europie, które nie miałyby tragicznej przeszłości w XX wieku.

Jerzy Wójcik: Dlaczego Putin tak nienawidzi Polski i Ukrainy?

Jeśli połączymy Polskę i Ukrainę, mówimy o 70 milionach ludzi. Polska ma silną gospodarkę, Ukraina wydaje 27 procent PKB na obronę i testuje w realnej wojnie nowoczesne technologie militarne. My mamy kapitał, oni doświadczenie bojowe. Razem jesteśmy dla Putina realnym zagrożeniem: Polska dzięki ogromnemu rozwojowi gospodarczemu, Ukraina dzięki determinacji i doświadczeniu wojennemu.

Pytanie brzmi, ilu Polaków — także wśród tych najgłośniej protestujących i nazywających się „patriotami” — rzeczywiście byłoby dziś gotowych stanąć w obronie ojczyzny. Mam wątpliwości, czy ta gotowość dorównywałaby odwadze Ukraińców. Wielu z tych najbardziej odważnych już nie żyje, a ich rodziny są dziś w Polsce i próbują na nowo ułożyć sobie życie.

Jerzy Wójcik: Wolałbym nie sprawdzać w praktyce gotowości do poświęceń tych tak zwanych „prawdziwych polskich patriotów”.

Też wolałbym nie sprawdzać tej gotowości.

Ale musimy powiedzieć to jasno: jeśli chcemy utrzymać tempo wzrostu gospodarczego i w przyszłości mieć wyższe emerytury, ktoś w Polsce musi pracować. Ukraińcy realnie przyczyniają się do wzrostu naszego PKB.

Kto jest nam kulturowo bliższy niż Ukraińcy? Przez wieki żyliśmy na tym samym obszarze, jesteśmy do siebie bardzo podobni.

Joanna Mosiej: Milion Ukraińców mieszkających dziś w Polsce to ogromny zastrzyk dla gospodarki, która cierpi na niedobór rąk do pracy. Dlaczego państwo nie prowadzi szerokiej kampanii tłumaczącej, że bez nich nasze szpitale czy system opieki nad seniorami po prostu by nie funkcjonowały?

To prawda. Ukraińcy w realny sposób podtrzymują polską gospodarkę. Płacą składki do ZUS i składki zdrowotne, a rzadko z nich korzystają, bo są młodzi i aktywni zawodowo. Bilans dla systemu jest jednoznacznie dodatni. Doświadczenia Stanów Zjednoczonych czy Wielkiej Brytanii pokazują, że migranci budują PKB. Jeśli Ukraińcy wyjadą z Polski, niektóre usługi po prostu przestaną istnieć.

Jerzy Wójcik: Co daje Panu dziś największy powód do optymizmu?

Spędziłem w Ukrainie dwa lata w czasie tej wojny i dla mnie jest oczywiste, że oni nie mogą jej przegrać. Nie potrafię sobie wyobrazić rosyjskiej okupacji Kijowa czy Lwowa. Stało się zbyt wiele skrajnego zła.

Ukraina nie przegra, dopóki ma wsparcie Zachodu a Europa zaczyna wreszcie rozumieć skalę zagrożenia. Produkcja uzbrojenia w Europie gwałtownie przyspieszyła. Widzimy też, że Rosja już tu jest — w naszych mediach społecznościowych i próbuje wpływać na opinię publiczną poprzez tak zwanych „użytecznych idiotów”. Mimo to siły rozsądku wygrywają. Musimy jedynie nauczyć się rozpoznawać, kto i w jakim celu próbuje nami manipulować, zwłaszcza w okresach wyborczych. Przykładem jest choćby wsparcie części polskiej prawicy dla ugrupowań w rodzaju AfD, odwołujących się do nazistowskich tradycji — co, biorąc pod uwagę historię, jest trudne do zrozumienia.

Jerzy Wójcik: Europa musi wziąć na siebie większą odpowiedzialność, choć widać opory choćby w sprawie zamrożonych rosyjskich aktywów.

Rozmawiałem o tym w banku centralnym w Kijowie. Przyjęte rozwiązanie, czyli pożyczanie Ukrainie środków pod zastaw zysków z zamrożonych aktywów rosyjskich, daje jej realny oddech. Te około 90 miliardów euro pozwala przetrwać zimę i podtrzymać funkcjonowanie gospodarki. To rozsądny, satysfakcjonujący kompromis.

Joanna Mosiej: A odbudowa Ukrainy i rola polskich firm? Nasze inwestycje to wciąż mniej niż jeden procent. Tymczasem Niemcy już budują fabryki amunicji przy granicy.

Jako PKO Bank Polski jesteśmy dziś największą polską inwestycją w Ukrainie. Obsługujemy około 50 tysięcy firm i pół miliona klientów. Ale w czasie wojny nikt rozsądny nie buduje fabryk, które mogą zostać zniszczone jednym uderzeniem rakietowym. Biznes czeka na koniec działań wojennych, bo dziś ryzyko jest po prostu zbyt duże.

Joanna Mosiej: Skąd się bierze słynna ukraińska wytrwałość?

W Ukrainie kluczowe jest podejście do wolności i demokracji — to zasadniczo odróżnia ich od Rosjan. Nawet osoby rosyjskojęzyczne nie chcą być częścią Rosji.

To kwestia instytucji, wychowania i doświadczenia, nie genów. Ukraina jest zmęczona. W grudniu w Kijowie są zaciemnienia, jest ciężko. A mimo to Ukraińcy wciąż stoją.

Putin przeszacował siłę swojej armii, a dramatycznie niedoszacował morale Ukraińców. Rosja prowadzi wojnę na wyniszczenie, nie licząc się z życiem własnych żołnierzy. Dla Stalina milion ofiar nie miał znaczenia — i dla Putina również. Dlatego musimy wspierać Ukrainę: tam życie ludzkie ma wartość, a ludzi jest po prostu mniej.

Jerzy Wójcik: Czyli to zderzenie dwóch światów: kultury życia i kultury śmierci.

Dokładnie tak. Rosyjski Kościół jest elementem aparatu władzy, a deklarowane wartości są jedynie fasadą. Trzeba też pamiętać o roli Chin, które wspierają Rosję gospodarczo, wykorzystując skalę swojego rynku. Rosja stopniowo staje się wasalem Chin. Nie uważam jednak, że jesteśmy skazani na dominację Pekinu.

Polska rozwija się dziś najszybciej w Europie, a Unia Europejska pozostaje jedną z największych potęg gospodarczych świata. Musimy tylko przestać być naiwni wobec rosyjskiej propagandy i działać wspólnie. Portugalczyk i Polak muszą zrozumieć, że mają wspólny interes.

Posłuchaj całej rozmowy w wideopodcaście

8
хв

Ekonomista Jakub Karnowski: Ukraińcy realnie podtrzymują polską gospodarkę

Sestry

I nie chodzi o to, by śledzić wszystkie wiadomości i oglądać drastyczne zdjęcia, lecz by być zorientowanym, co się dzieje, wiedzieć jak odróżniać rzetelne wiadomości od fake newsów, viralowe zdjęcia od tych ze sprawdzonym podpisem agencji fotograficznej, czy udostępnionym w mediach przez fotografa czy fotografkę, który jest na miejscu.

W magazynie Sestry.eu opowiadamy o losach żołnierek i żołnierzy, którzy walczą na ukraińskim froncie oraz, nawet częściej, o życiu cywili, zwykłych-niezwykłych bohaterek i bohaterów życia codziennego. 

I takie fotografie trafiły do naszej galerii zdjęć z 2025 roku z Ukrainy. Nie ma wśród nich ujęć polityków, czy istotnych wydarzeń ostatnich 12 miesięcy. Nie jest to też wybór najlepszych zdjęć roku.

Chcemy pokazać Ukrainki i Ukrainców czwarty rok żyjących w obliczu wojny, ukrywających się w schronach podczas ataków rakietowych i żegnających najbliższych, ale też uprawiających sport, chwytających chwilę w tańcu, odbudowujących domy czy witających ocalałych z frontu.

“Optymiści sądzą,że wszystko będzie dobrze bez względu na nasze zaangażowanie, pesymiści zajmują przeciwne stanowisko; obie strony jednak zwalniają się z obowiązku działania. Tymczasem nadzieja to przekonanie, że to co robimy, ma znaczenie, nawet jeśli nie sposób z góry przewidzieć, jakiego i kiedy znaczenia nabierze, na kogo i na co może wpłynąć” - pisała Rebecca Solnit w eseju “Nadzieja w mroku”.

Nie odwracajmy wzroku od tych zdjęć. I działajmy, bo tylko to daje nadzieję.

Ranna kobieta w pobliżu swojego domu uszkodzonego przez rosyjski nalot w Kijowie. Ukraina, 24 kwietnia, 2025 roku. Zdjęcie: Evgeniy Maloletka /AP/ East News
Mieszkańcy domu na obrzeżach Kijowa porządkują mieszkania po nocnym ataku Rosjan. Ukraińskie Siły Powietrzne poinformowały o wystrzeleniu przez Rosję 593 dronów szturmowych i dwóch reaktywnych, dwóch pocisków aerobalistycznych i 46 manewrujących. Czternaście osób zostało rannych. Ukraina, 28 września, 2025 roku. Zdjęcie: Kostiantyn Liberov / Libkos/ Getty Images
Podczas ceremonii pogrzebowej w Krzywym Rogu matki płaczą nad trumnami swoich dzieci, 15-letniego Danyła Nikitskiego (po lewej) i 15-letniej Aliny Kucenko (po prawej), zabitych przez rosyjski pocisk. Ukraina, 7 kwietnia, 2025 roku/ Zdjęcie: Evgeniy Maloletka /AP/ East News
Koty schowane w tornistrze czekają z uczniami w szkolnej piwnicy na zakończenie rosyjskich nalotów na Kijów. Ukraina, 24 kwietnia, 2025 roku. Zdjęcie: Evgeniy Maloletka /AP/ East News
Młodzież gra w siatkówkę obok pomnika myśliwca z czasów sowieckich, podczas gdy ukraińskie wojsko prowadzi operacje na granicy między Donieckiem a Dniepropietrowskiem. Ukraina, 21 lipca, 2025 roku. Zdjęcie: Kostiantyn Liberov / Libkos / Getty Images
Salon fryzjerski w centrum Kijowa działa mimo że okno zostało doszczętnie zniszczone przez rosyjskie drony. Ukraina, 28 sierpnia, 2025 roku. Zdjęcie: Danylo Antoniuk / AP/ East News
Ołeksandr Zawnenko, ukraiński weteran wojenny i pacjent ośrodka rehabilitacyjnego Unbroken, tańczy z żoną Marią we Lwowie. W październiku 2024 roku 36-letni Ołeksandr z 12. Brygady Wojsk Specjalnych „Azow” stracił w bitwie obie nogi. Maria jest zawodową choreografką. Ukraina, 4 czerwca, 2025 roku. Zdjęcie: Yuriy Dyachyshyn / AFP/ East News
Podczas ceremonii w kijowskim krematorium 16-letnia Alona Zavadska przegląda zdjęcia ze swoim chłopakiem, 17-letnim Danylo Chudią, który 24 kwietnia zginął w rosyjskim ataku wraz z rodzicami, Wiktorią i Ołehem Chudią. Ukraina, 27 kwietnia, 2025 roku. Zdjęcie: Evgeniy Maloletka /AP/ East News
Dzieci uprawiają biathlon przed szkołą rezerwy olimpijskiej w Czernihowie, uszkodzonej podczas rosyjskiego ataku rakietowego. Ukraina, 18 marca, 2025 roku.  Zdjęcie: Dan Bashakov / AP/ East News
Ukraiński żołnierz, który wrócił z niewoli po wymianie jeńców wojennych między Rosją a Ukrainą, obejmuje syna. Obwod czernihowski. Ukraina, 14 sierpnia, 2025 roku. Zdjęcie: Evgeniy Maloletka /AP/ East News
3
хв

Nie odwracaj wzroku. Zdjęcia roku 2025 z Ukrainy 

Beata Łyżwa-Sokół

Możesz być zainteresowany...

Ексклюзив
Podcast
8
хв

Ekonomista Jakub Karnowski: Ukraińcy realnie podtrzymują polską gospodarkę

Ексклюзив
Oblicza wojny
10
хв

Maryna „Mawka” Pleszczejewa: „Nie tak ważne, czy życie jest długie czy krótkie — znacznie ważniejsza jest jego jakość”

Ексклюзив
7
хв

Albo zacznę budować swoje życie, albo się poddam. Historia integracji ukraińskiej lekarki w Polsce

Skontaktuj się z redakcją

Jesteśmy tutaj, aby słuchać i współpracować z naszą społecznością. Napisz do nas jeśli masz jakieś pytania, sugestie lub ciekawe pomysły na artykuły.

Napisz do nas
Article in progress